Znajdź pudelka w benedyktyńskim klasztorze

W czerwcowy wieczór, kiedy wszyscy czekają, żeby krzyknąć gol, ja napiszę wam… golf. Napiszę wam również o moim (krótkim) pobycie w benedyktyńskim klasztorze, chociaż golf i klasztor, z pozoru, nie mają ze sobą nic wspólnego.

Parę razy zapowiadałam wam ten wpis i przyszła pora, by wywiązać się z obietnicy. Zrobię to zresztą z ogromną przyjemnością. Wiecznie stęskniona za Włochami, nienasycona atmosferą tego kraju, chętnie sobie powspominam, choć przecież nie było to wcale dawno temu. Minął zaledwie miesiąc odkąd serdeczny znajomy, zaprosił mnie na pogaduszki do swojego nowego mieszkania. Spotkaliśmy się nad brzegiem Jeziora Garda, kto był tam, ten wie, jak niezwykłe jest to miejsce. Turkusowy, rozległy niczym morska zatoka, akwen wodny otoczony wieńcem gór, pnących się ku niebu ostrymi szczytami. I gdyby właśnie nie łańcuchy górskie zamykające panoramę roztaczającą się przed stojącymi na brzegu jeziora, można by pomyśleć, że Sirmione to miejscowość nadmorska.

jezioro garda - homelikeilike.com

sirmione - homelikeilike.com

Tymczasem do morza (Adriatyckiego) jest stąd 150 km. Ja jednak pojechałam w kierunku południowym, zupełnie niedaleko, bo tylko 12 km. Najpierw między miasteczkami, pośród zwykłych włoskich domów, niczym nie wyróżniających się szczególnie. Wszystko zmieniło się, gdy wjechałam na otwartą przestrzeń. Po mojej lewej i prawej zaczęły pojawiać się kolejne winnice, niekończące się rzędy winnych latorośli, winogrona prowadzone na tyczkach, falujące po łagodnych stokach połacie upraw winodajnych gron. Od czasu do czasu migały mi kamienne budynki-siedziby właścicieli, wiodły do nich żwirowe podjazdy, w jakie  należało zjechać z głównej drogi bramami, obok których widniały tablice z zaproszeniami do degustacji win.

Samochód jednak jechał dalej, krętą drogą, której nie dało się, na szczęście, pokonać zbyt szybko. W pewnym momencie ujrzałam długi szpaler cyprysów, prowadzący lekko w górę.

opactwo San Vigilio - homelikeilike.com

W ten sposób dotarłam do San Vigilio, niezwykłego kompleksu obejmującego 36-dołkowe pole golfowe, restaurację, klub, hotel, osiedle domów apartamentowych, spa i basen. Dlaczego niezwykłego? Ponieważ cały kompleks Chervò Golf Hotel & SPA San Vigilio pojawił się na terenie XII-wiecznego opactwa benedyktyńskiego.

homelikeilike.com - Chervò Golf Hotel & SPA

Kto z was chciałby mieszkać w benedyktyńskim klasztorze?

homelikeilike.com - San Vigilio

Chervò Golf Hotel & SPA - homelikeilike.com

Chervò Golf Hotel & SPA San Vigilio - homelikeilike.com

Opactwo San Vigilio - homelikeilike.com

homelikeilike.com - abbazia San Vigilio

Zabytkowe budynki odrestaurowano i urządzono w nich apartamenty. Dobudowano również nowe obiekty, stosując szlachetne materiały – drewniane belki, marmurowe podłogi, kamień – z tak ogromnym poszanowaniem oryginalnego stylu, że nie sposób na pierwszy rzut oka odróżnić budowli nowych od zabytkowych. Autorem projektu jest włoska architekt Mara Paterlini. Jeszcze bardziej niewiarygodny zdaje się być fakt, że pod całym kompleksem biegnie równie rozległy, jak budynki mieszkalne, labirynt podziemnych garaży, z których mieszkańcy mogą wjeżdżać windami bezpośrednio do mieszkań. Te z kolei są urządzone na jednym lub dwóch poziomach, każdy z własnym tarasem, z którego można na przykład podziwiać słońce zachodzące za szczyty Dolomitów.

Chervò Golf Hotel & SPA San Vigilio - w benedyktyńskim klasztorze

Chervò Golf Hotel & SPA San Vigilio - raj na ziemi

Jeden z basenów.

Chervò Golf Hotel & SPA San Vigilio - w benedyktyńskim klasztorze

Trudno odróżnić odrestaurowane zabytki od nowych budowli.

San Vigilio - w benedyktyńskim klasztorze

Kościół jest czynny i mocno eksploatowany, ponieważ ślub i wesele w San Vigilio to nieprzeciętne wydarzenie.

Chervò San Vigilio jak w raju

Każdy z apartamentów ma swój prywatny taras z widokiem na pola golfowe i (o ile wychodzi na zachód) na Dolomity.

Chervò Golf Hotel & SPA San Vigilio - homelikeilike.com

Popijając kawę na tarasie…

San Vigilio - jak w raju

W pokojach hotelowych nie byłam, ale na zdjęciu wyglądają całkiem dobrze. Jak sądzicie?

W Chervò San Vigilio można spędzać weekendy, wakacje i ferie, korzystając z oferty hotelu lub apartamentów, można również wynajmować mieszkanie długoterminowo, a nawet kupić nieruchomość (z tego, co widzę na ich stronie, kilka apartamentów jest jeszcze na sprzedaż).

Chervò Golf Hotel & SPA - homelikeilike.com

Wnętrze restauracji

Chervò Golf Hotel & SPA - homelikeilike.com

Kiedy mówi się o pobycie we Włoszech, najczęściej ma się na myśli popularne miejscowości nadmorskie, legendarne miasta, centra narciarskie lub słynną Toskanię. Mało kogo interesują miejsca poza głównymi trasami turystycznych pielgrzymek, tymczasem, uwierzcie mi, są bajeczne! Piszę to ja, która od gór raczej stroni i morze stawia ponad wszystko. Miałam szczęście, ponieważ San Vigilio zobaczyłam poza sezonem, a nawet przed weekendem, więc cisza, spokój i niemal całkowity brak ludzi sprawiły, że naprawdę można było się poczuć jak w raju.

san vigilio - homelikeilike.com

Marzy mi się spacer po winnicach Północnych Włoch. I po winiarniach też.

* * *

Na zakończenie zagadka i wyjaśnienie dzisiejszego tytułu. Na jednym z moich zdjęć, czyli oznaczonych moim logo, ukrył się biały pudelek. Kto znajdzie pudelka w klasztorze benedyktyńskim?


Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.

We wpisie wykorzystałam zdjęcia ze strony www.chervogolfsanvigilio.it

– Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz