Wnętrzarska prasówka, Rzym i róż

Czasie, czasie! Czemu lecisz tak szybko? Tak bardzo chciałam, żeby ta wnętrzarska prasówka ukazała się jeszcze w marcu, a tu proszę: kwiecień! Co prawda dwa z trzech numerów, które chcę wziąć na tapetę, są kwietniowe, ale każdy wie, że ukazały się w marcu. Ach, czasie, czasie! Niech względność działa promieniście, skoro w marcu ukazują się kwietniowe numery, to ja w kwietniu mogę napisać o numerze marcowym.

Od dość dawna nie kupuję polskiej prasy wnętrzarskiej. Zrobiłam sobie przerwę. Zmęczyła mnie monotonia pokazywanych wnętrz. Przez kilka lat byłam wierna Werandzie. Podobał mi się klimat, który budowali. Wstępniak redaktor naczelnej sprawiał mi zawsze dużą przyjemność, wnętrza w większości też były w moim guście, lubiłam przyjemną dawkę informacji o sztuce szeroko pojętej. Ale w pewnym momencie się zmęczyłam. Zaczęło wiać nudą.

Sięgnęłam wtedy po włoską edycję Architectual Digest – przepaść pomiędzy pokazywanymi tam wnętrzami, a także aktualność podawanych informacji, w porównaniu z polskimi czasopismami, jest niezmierzona! Mój zachwyt graniczy zawsze ze smutkiem. Nie wiem, naprawdę, nie mam pojęcia, kiedy, za ile pokoleń uda nam się nadrobić tę różnicę i czy w ogóle jest to możliwe. Mam na myśli aranżacje wiekowych pałaców, siedziby starych rodów, mieszczące w sobie przegląd dziejów aż po współczesność. Przyglądając się sesjom zdjęciowych z takich miejsc myślę sobie, że nowoczesny nurt we włoskim wzornictwie, najczęściej i najchętniej prezentowany na tle zabytkowych stiuków i sztukaterii wiekowych kamienic, nabiera zupełnie nowego wymiaru, my bowiem zwykliśmy wstawiać nowoczesność i minimalizm do nowoczesnych i minimalistycznych pomieszczeń…

Ale miała być prasówka. Usiadłam z trzema czasopismami: Weranda, Elle Decoration i AD Italia.

wnętrzarska prasówka

Elle Decoration cenię sobie coraz bardziej. Co prawda nie wszystko mi tam mocno przylega do serca stylistycznie, ale to tylko moja bardzo subiektywna ocena, obiektywnie natomiast treść ED jest na wysokim, bardzo porządnym poziomie. No i niech nie tragizuję ja, klika wnętrz mocno urzekających, jak na jeden numer, to bardzo dużo. Nigdy nie ma tak, że każdy artykuł w jednym wydaniu łyka się łyżkami, Ameryki tym nie odkrywam. Poza tym… w najnowszym numerze kwiecień/maj czytam: “Zakochana w Rzymie”. Artykuł o mnie! Żartuję. Prezentacja dwupoziomowego mieszkania Elisy Fukas – młodej pisarki, scenarzystki, reżyserki. Mieszkanie jest urządzone minimalistycznie. Nie dziwię się, z takimi widokami z okien, kto by skupiał się na wnętrzu. Nie chcę umniejszać wartości tego projektu, ale nic na to nie poradzę, z artykułu w pamięci pozostały mi otwarte okna i architektura Rzymu.

wnętrzarska prasówka - zakochana w rzymie

Och, jak bardzo mi go brak, pomimo że rok temu, po powrocie z Wiecznego Miasta, przybita panującą tam atmosferą i zmęczona perypetiami związanymi z wynajmowanym mieszkaniem, zarzekałam się, że nieprędko tam wrócę. Mogłabym wymienić milion powodów, dla których uwielbiam przebywać we Włoszech i tylko kilka, które sprawiają, że wpadam tam we wściekłość. A ponieważ z natury nie pielęgnuję w sobie złych uczuć, Roma kojarzy mi się z tym, co najlepsze. Jednym z ostatnich obrazów, jakie utkwiły mi mocno w pamięci, jest widok dziewczyny na peronie stacji kolejowej Fiumicino, w drodze do Rzymu właśnie. Miała na sobie przepiękne dzianinowe ponczo w warkocze, a pod nim top. Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie kolor  – pudrowy róż, którego z reguły na próżno szukać w naszych sklepach, jakby pewne odcienie zupełnie były poza naszym zakresem światła. Ten kolor zapadł mi w pamięć. To jeden z tych impulsów, gdy się wie, że właśnie przed oczami mignął ci najnowszy trend, jego zwiastun. Wróciłam do Polski i na próżno szukałam po sklepach bladoróżowych ubrań. W kolekcjach jesienno-zimowych było ich jak na lekarstwo. A jeśli już, najczęściej jako marginesowe propozycje, w tanim wydaniu w młodzieżowych sieciówkach. Aż przyszedł tej wiosny – hurra!

pudrowy róż

Wiadomo, przyniosła go kampania Pantone, ale przecież ten blady róż i pudrowy róż istnieją od zawsze i ja je postrzegam jako absolutny klasyk, co prawda może niełatwy we wnętrzach, bo w końcu nie uniwersalny, trudny dla domu zamieszkiwanego przez rodzinę z dziećmi psem i kotem lub w apartamencie pana biznesmena, ale z drugiej strony tak wdzięczny do zestawiania z innymi barwami! I tak piorunująco elegancki! Gdy nagle kartkowana Weranda otworzyła przede mną strony zalane bladym różem zatrzymałam się i zrobiłam głęboki wdech, taki, który robi się stając rankiem w otwartym oknie. Projekt, którego autorką jest Agata Kasprzyk-Olszewska łączy oczekiwania romantycznego mężczyzny i spragnionej nowoczesności kobiety – ależ miks! Efekt – rewelacyjny! Wszystko spięte pudrowym różem właśnie – tym nie-dla-mężczyzn! I czy przyszłoby wam do głowy, żeby go zestawiać z miedzią? A tak!

wnętrzarska prasówka

loft factory

Fot. Piotr Gęsicki; zdjęcie ze strony Loft-factory

Cóż za ukojenie! Przeglądałam Werandę marudząc w myślach: “Dlaczego klient z pieniędzmi nie zaufa po prostu fachowcowi i nie zamówi u niego projektu, gotowego, bez wtrącania się?! Dlaczego mogąc sfinansować sobie swoje marzenia i wyobrażenia o dobrobycie robi niestrawny miks bogatej symboliki dostatku nakazując projektantowi umieścić w projekcie welurowy wypoczynek, meble na wysoki połysk, białe drzwi ze szprosami, kryształy, złocenia, egzotyczne drewno, klasyczny parkiet, podłogę w szachownicę, francuski żyrandol, neo-modernistyczną lampę i marynistyczne akcenty. Nie wytrzymałam, pisząc to parsknęłam śmiechem. Tylko że ja sobie tej mieszanki nie wymyśliłam! I zaraz potem ocean takiego pudrowego spokoju…

Kończę kartkowanie trzymając w rękach AD Italia. Palazzo Fendi, urzekająca, zabytkowa kamienica, w której od 2005 roku mieści się siedziba wielkiej marki, otwiera swoje podwoje dla gości, oferując pobyt w 7. ekskluzywnych apartamentach nazwanych 7. drogami do Rzymu.

Fendi Palazzo. Zdjęcie ze strony Christin Apitanguy

Współczesna królewskość i przepych, ponadludzka kombinacja kamienia, światła, drewna i tekstyliów. Podświetlane panele z tkanin oprawionych w mosiądz, umieszczonych między dwiema taflami przezroczystego szkła, ażurowy trawertyn, marmur Lepanto w kolorze ciemnej czerwieni, skóra, drewno dębu. Recepcja wita marmurowymi blokami we włoskich barwach narodowych – biała Calcatta, zielony Fawakir i czerwony Lepanto, pełniącymi funkcję lady recepcyjnej (chociaż to określenie brzmi trywialnie w zderzeniu z jego jakością).

fendi palazzo

Marmur we włoskich kolorach narodowych. Zdjęcie pochodzi ze strony Beautiful lands

palazzo fendi

Podświetlane tekstylne panele za szkłem, czerwony marmur Lepanto, dębowa podłoga, nad łóżkiem zdjęcie rzymskiej fontanny. Zdjęcia pochodzą ze strony Fendi private suites

Marco Costanzi, architekt, autor projektu, połączył własne pomysły z unikalnymi egzemplarzami firmowanymi przez Fendi Casa (jak na przykład krzesło Stardust). Na ścianach w pokojach zawisły czarno-białe zdjęcia Karla Lagerfelda (od 1965 roku dyrektora artystycznego domu Fendi), przedstawiają rzymskie fontanny, kojarzone z marką od 1977 roku. Dlaczego? Wypuszczając na rynek pierwszą kolekcję prêt-à-porter Panie Fendi postanowiły zamiast pokazu mody zrealizować film. Nosił tytuł “Histoire d’eau”, a jego reżyserem był Jacques de Bascher. Spacer po Rzymie? Tak!


Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.

– Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –