Witryna, czyli wolno się chwalić

Przyszedł czas na zapowiadane porządki za szkłem. Witryna z definicji więcej pokazuje niż ukrywa. Lubicie zaglądać do środka? Ja tak. To, jak? Robimy wiwisekcję mojej witrynki?

Zanim otworzę na oścież oba skrzydła mebelka, mały wstęp. Próbując podzielić świat na tych, którzy uważają, że obnoszenie się jest w złym tonie, dlatego wszystko należy chować głęboko, oraz na tych, którzy pokazywać chcą i robią to ochoczo, dopuściłabym się mało gustownego spłycenia rzeczywistości. Podziału takiego uczynić się nie da, bo pokazywać można wiele, ukrywając to, co czasem najistotniejsze, a gra w widzę-nie widzę, dobór kodu, według którego decydujemy się na to, co odkryte, a co pozostaje zakrytym, to moim zdanie jedna z form komunikacji ze światem.

witryna z seart.pl - homelikeilike.com

Witryna przed porządkami. Upchane naczynia i bielizna stołowa.

Często zarzuca się mi, że na blogu pokazuję ciaśniutkie kadry i że z wnętrzami mają one niewiele wspólnego. W odpowiedzi na te zarzuty wy sami często odpowiadacie, za mnie, co cenię sobie bardzo, że te małe kadry to inspiracje i wy w nich znajdujecie więcej, niż w szerokich ujęciach. To miłe. Z jednej strony, jako blogerka, powinnam liczyć się z tym, że wielu czytelników przychodzi tu oczekując moich bebechów, im głębiej można wejrzeć, tym lepiej.

tableware - homelikeilike.com

Skorupki, skorupki, skorupki…

blue and white porcelain - homelikeilike.com

Jeden z moich ulubionych kompletów śniadaniowych. Ciągle sobie myślę o tym, że nic nie jest wieczne. Zwłaszcza porcelana.

Dla mnie jednak blog jest formą opowieści o hobby, bardziej niż niepohamowaną niczym spowiedzią ze wszystkiego. Zwłaszcza że, może przewrotnie, myślę sobie, że im więcej nie dopowiem, tym więcej pozostawię działaniu waszej fantazji, inspirując właśnie. Dzisiaj, dla odmiany, wąskie kadry, ale niemal mikroskopijnie dokładne. Zapraszam do zaglądania do mojej witryny.

porcelain - homelikeilike.com

Często cena, jaką zapłaciłam za te skorupki, nie ma nic wspólnego z ich wartością. Jednak… czym jest cena? Czy tylko pieniędzmi, które trzeba wydobyć z portfelika? A godzinne wędrówki wśród straganów, a niejeden powrót z wypadu z niemal pustymi rękami i poczuciem zawodu… Te drobiazgi to chwile satysfakcji. Nie dają się wymierzyć pieniędzmi.

Myślę sobie, że ci, którzy nie lubią wystawiać przedmiotów na pokaz, witryny po prostu sobie nie kupują, bo mebel ten z definicji ma pokazywać, z chlubą, bez oporów, przypominając o tym, że niegdyś stanowił wizytówkę statusu. Co i ile się pokazało, decydowało o pierwszym (dobrym) wrażeniu o właścicielu mieszkania.

witryna - tableware - homelikeilike.com

Symetria, ale nie do przesady. Ta witryna to także mebel użytkowy. Muszę pogodzić estetykę ze względami praktycznymi.

Dzisiaj dla mnie witryna jest gablotą na zbiory, czyli także na coś, z czego jest się dumnym. W mojej stoją skorupki, które uwielbiam zbierać po targach staroci, antykwariatach i miejscach mniej lub bardziej ukrytych. Są to często przedmioty, z których ktoś wcześniej zrezygnował, dla którego stały się niechcianym ciężarem, lecz pierwotnie były przedmiotem pożądania. Szkoda byłoby skazywać je na wieczne zapomnienie. Niech sobie błyszczą, przynajmniej do czasu aż nie rozprysną się na sto małych kawałków (choć to wcale nie musi oznaczać bezwzględnie ich końca: przyznać się, kto ma u siebie posklejane z kawałków naczynko? Ja mam!)

old alarm clock - homelikeilike.com

Oprócz okazów z polowania mam tu pamiątki rodzinne. Zupełnie wyjątkowe, jak ten zegarek, który mój dziadek, jako młody chłopak, otrzymał od księżnej Czetwertyńskiej jako nagrodę w zawodach sportowych.

Długo czekałam na ten mebelek (zdrobnienie ma bardziej zabarwienie pieszczotliwe niż oddaje jego wymiary, bo do małych witryna ta nie należy, ba! producent, Seart, powiększył ją dla mnie nieznacznie na moje nieśmiałe życzenie (za tę elastyczność bardzo ich cenię!)

tableware - homelikeilike.com

Miniaturowy komplet do herbaty, prezent od mojego ukochanego ojca. Jedna z filiżaneczek ucierpiała podczas ostatniej przeprowadzki. Aparat jednak wolał skupić ostrość na talerzyku ze sklepu ze starociami. Mam słabość do majoliki.

Pomimo całkiem dużych rozmiarów (szerokość 120 cm, wysokość 210 cm) witryna jest wciąż nie dość pojemna dla mnie. Nie umiem w niej zmieścić tego wszystkiego, co bym chciała. Pomimo poczynionych porządków, jest w niej nadal za ciasno. Marzyłaby mi się cała przeszkolona ściana z zastawą stołową. To byłoby dopiero coś! Nie znaczy to jednak, że jestem niezadowolona! Jestem zadowolona bardzo! I jakby na przekór, oprócz skorupek, upchnęłam do niej tak niedorzeczne, zdawałoby się, cosie, jak miniaturowa dynia, która przetrwała jeszcze z czasów późnej jesieni.

tableware - homelikeilike.com

Miniaturowa dynia weteranka, a jednak nadal twarda i całkiem przyzwoicie kremowa.

Z elementów być może kontrowersyjnych, które mnie jednak podobają się w witrynie bardzo, są oparte o plecy mebla ozdobne talerze. Tak, tym razem wystawka! Przy czym nie swawolna, bo pewne zasady mam, a jakże! Symetria tylko symboliczna. Żadnych gam rozbieżnych!

porcelain - homelikeilike.com

Bardzo lubię ozdobne talerze! Jest jeden warunek: muszą być wyjątkowe!

Kolejną rzeczą, do której mam słabość w witrynach, to wianki powieszone na frontach. Właśnie je zdjęłam, ale przez cały bożonarodzeniowy okres zdobiły mi mebel i dodawały uroku. Gdybym znalazła zacne, niewielkich rozmiarów wianki bukszpanowe, chętnie bym je zawiesiła na resztę roku.

tableware - homelikeilike.com

Na witrynie koniecznie ulubione wazy. W końcu znalazłam dla nich idealne miejsce!

Z rzeczy praktycznych koszyk na serwetki, łatwiej je wszystkie wyjąć jednym ruchem i nie rozsypują się po całym meblu. Odkrywam również praktyczną stronę ręczników zwijanych w rulon. Nie przypuszczałabym, że w tej formie trzymają całkiem przyzwoity porządek.

koszyczek z bielizną - homelikeilike.com

Koszyczek z IKEA pomieścił całą masę serwetek, które bez szuflady rozsypywałyby się po całej witrynie.

bielizna stołowa - homelikeilike.com

Moja bielizna stołowa to też pamiątki i często upolowane okazy: lniane serwetki od kompletu z Tercja, ściereczki z Lidla i serwetki od kompletu kupionego dawno temu w Rzymie.

A na dokładkę, czemu nie, chwościk na klamce. Ma tę zaletę, że można go zmieniać. Teraz jest stonowany, ale coś mnie kusi, żeby sprawić sobie taki w kolorze amarantowym. Aż mi żal, bo kiedyś takowe miałam, amarantowo-zielone. Pozbyłam się ich w ramach odchudzania domowych zasobów, jak się okazuje: całkiem niepotrzebnie.

black hardware seart.pl - homelikeilike.com

Porządki skończone. Kto znajdzie 10 różnic?

witryna charlotte seart.pl - homelikeilike.com

Witryna sosnowa Charlotte z uporządkowaną zawartością.

witryna seart.pl - homelikeilike.com


 Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.

Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –

Zapisz

Zapisz

Zapisz