Targi Rzeczy Ładnych – brak słów!

Przyznali to sami organizatorzy w entuzjastycznym wpisie zamykającym Targi Rzeczy Ładnych na Facebooku – przymiotniki można sobie darować, kiedy w uczestnikach – twórcach, wystawcach i publiczności buzują emocje, ten fantastyczny rodzaj satysfakcji, który przychodzi, gdy stykamy się z pięknem, entuzjazmem, wielkim ładunkiem pozytywnych bodźców.

Podziwiam rozwój, jaki przechodzi to wydarzenie! Targi Rzeczy Ładnych jest jak rumiana dziewczyna, młoda, pełna werwy, spoglądająca na świat z uśmiechem obnażającym sznur białych, zdrowych zębów – już fascynuje rumiany pięknem, lecz kto na nią patrzy, wie, lub chociaż przeczuwa, że to dopiero pąk, że z czasem jej piękno będzie szlachetniało nabierając wyrafinowanego wyrazu. Hej, TRŁ! Ja wiem, że trudno w to uwierzyć, ale kolejna edycja pobije Jesień 2015 na łeb! Pędzicie jak Pendolino!

Jak zwykle miałam swoje typy. Jechałam na Plac Unii z myślą o spotkaniu z Swallow’s Tail Furniture i z Ideeën. Oba stoiska znalazłam w Sektorze Premium. Mówicie, że na TRŁ nie ma takiego sektora? Jest, jest. Obok tych dwóch firm stały tam MIALIVING i Siedzący Holender oraz design.emwu (choć ze stoiskiem rozstawionym w zupełnie innym ciągu). Ale po kolei.

Swallow’s Tail Furniture to moja miłość z edycji wiosennej. Drewno w ich meblach niezmiennie kojarzy mi się z aksamitem, już o tym pisałam. Konstrukcje, bo nie nogi, na których opierają się ich stoły, są ich znakiem rozpoznawczym. Czy wam również kojarzą się z przęsłami mostów lub modernistycznych stalowych instalacji? A mimo to są ciepłe. Marzy mi się od jakiegoś czasu wystylizowanie ich fantastycznej komody ST Sideboard (wyróżnionej w tym roku w ramach Łódź Design tytułem MUST HAVE) dodatkami w romantycznym stylu. Jak sobie pomyślę o ustawionych na niej wazach Delft, to w oczach pojawiają mi się dwa serduszka. Swallow’s Tail Furniture swoim znakiem firmowym uczyniło “jaskółczy ogon” – tradycyjny, rzemieślniczy sposób łączenia drewna. Brawo! Brawo! Za przywracanie szlachetnej wartości rzemiosła! Poczekajcie jeszcze troszkę, a przekonacie się, że międzynarodowa kariera jest pisana tej marce! Ja na wszelki wypadek zrobiłam sobie pamiątkowe zdjęcie, bo za niedługo może się okazać, że kolejka do nich jest zbyt długa.

Swallow's Tail Furniture - TRŁ

Widzieliście już ich katalog?

Swallow's Tail Furniture - targi rzeczy ładnych

Swallow’s Tail Furniture

Vis a vis stoiska Swallow’s Tail Furniture – rewelacja! SIEDZĄCY HOLENDER. Nie latający, a siedzący – wyrafinowana kolekcja odrestaurowanych mebli, prawdziwych perełek, niezwykłych okazów szlachetnego niderlandzkiego designu. Skatalogowane, fantastyczne eksponaty przywrócone do życia przez Skład Design.

SIEDZĄCY HOLENDER - Targi Rzeczy Ładnych - www.homelikeilike.com

Eksponaty z wystawy SIEDZĄCY HOLENDER

Skład Design - Targi Rzeczy Ładnych - www.homelikeilike.com

Eksponaty z wystawy SIEDZĄCY HOENDER

Krzesła zachwyciły mnie szczególnie, ale każdy z eksponatów zasługuje na uwagę. Zachęcam was do odwiedzenia wirtualnej galerii, a tym czasem pozwolę się podeprzeć dwoma zdjęciami zaczerpniętymi właśnie ze strony Skład Design.

Skład Design - Targi Rzeczy Ładnych

Krzesła Poly-Z

Skład Design - Targi Rzeczy Ładnych - www.homelikeilike.com

Krzesło Swing

Marmur, stal i szlachetna delikatność – o kim mowa? To Ideeën – meble inspirowane wzornictwem belgijskim i holenderskim. Fantastyczna kombinacja minimum (forma) z maksimum (surowiec), bowiem Ideeën opiera tafle wyśmienitego marmuru carrara na subtelnych stalowych konstrukcjach. Blaty ich stolików i konsoli mogą być również wykonane z innych rodzajów mamrumru (np. Nero Marquina) lub ze starego drewna pozyskiwanego we Francji i Belgii. (Warto zwrócić uwagę na ten coraz mocniej obecny trend wykorzystywania starych szlachetnych surowców w nowej wykwintnej formie). Stelaże stolików kawowych, stolików nocnych, konsoli mogą być wykonywane w różnych kolorach – od najchętniej kupowanej czerni, poprzez szary i srebrny, kończąc na bieli, a także (uwaga!) złocie! Dla mnie numer jeden to konsola MARBLE – delikatna, urocza o ujmujących proporcjach.

Ideeën - Targi Rzeczy Ładnych - www.homelikeilike.com

Marmur Carrara na subtelnym stelażu stolika, który zadebiutował właśnie w ten weekend na TRŁ.

Konsola MARBLE na granicy, między Ideeën a MIALIVING.

A to niespodzianka! Nie przeglądałam listy uczestników, nie wiedziałam więc, że na TRŁ spotkam firmę, którą tam właśnie bardzo chciałabym spotkać – MIALIVING. Większość z was z pewnością doskonale zna najbardziej polskie amerykańskie poduszki…, a może… najbardziej amerykańskie polskie poduszki? Fantastyczne desenie, klasyczne, typowe. Doskonała jakość wykonania. Piękny sposób podania. Właścicielka – Marta Goldyn jest wierna swojej miłości, nie schodzi na manowce, konsekwentnie troszczy się o to, by miłośnicy poduszek w stylu klasycznym nowojorskim mieli bogaty wybór nowych wzorów i kształtów. Każda kanapa, każdy fotel pragnie przytulić poduszkę MIALIVING. Już wkrótce napiszę wam więcej o tym brandzie.

Targi Rzeczy Ładnych - www.homelikeilike.com

MIALIVING

MIALIVING -Targi Rzeczy Ładnych - www.homelikeilike.com

Pakiet dla Księżniczki na Ziarnku Grochu – MIALIVING

Nie może być mojego wpisu bez skorupek, nieprawdaż? W ciągu z ceramiką przycupnęło sobie niepozornie design.emwu. Puzderka, czarki, wazony nawiązujące kształtem do struktury kryształu. To ponoć klasyczna ceramika, lecz w dotyku tak delikatna i lekka, że wręcz przypominająca biskwit. Obok nich stały przepiękne miseczki przypominające skorupkę jeżowca (mmm… jak ja lubię morskie klimaty!) Wszystkie razem tworzą kolekcję “Feel it!”.

Targi Rzeczy Ładnych - www.homelikeilike.com

Design em.wu

I tu muszę się posłużyć zdjęciami autorki tych ceramicznych cudeniek,

Magda Wojciechowska - ceramika - Targi Rzeczy Ładnych - www.homelikeilike.com

Autor projektu: Magda Wojciechowska

Magda Wojciechowska - targi rzeczy ładnych - www.homelikeilike.com

Crystalline bowls, Autor projektu: Magda Wojciechowska

Muszę jeszcze wspomnieć o ENDE. Ich słynne filiżanki w kształcie dziecięcej główki mnie osobiście przyprawiają o dreszcz (niekoniecznie pozytywny), ale tym razem moje oczy zaświeciły się przy ich stoisku. Tyle złota! Uczta! Złocone wnętrze bielusieńkich porcelanowych filiżanek oraz złote dziewczyny – pływaczka i dziewczyna w bikini. Moje drogie panie, która z was nie chciałaby mieć bielizny ze szczerego złota? One już ją mają! Podoba mi się ta nowa odsłona Laleczki z Saskiej Porcelany. Przy okazji, moim zdaniem to fantastyczny pomysł na prezent i dla pań, i dla panów!

ENDE -Targi Rzeczy Ładnych - www.homelikeilike.com

Biel i złoto ENDE

ENDE -Targi Rzeczy Ładnych - www.homelikeilike.com

Ende – Dziewczyna w bikini (pływaczka odpłynęła)

Na koniec chciałam zwrócić uwagę na stoiska kwiatowe, które są zawsze radosną ozdobą targów. Tutaj pokazuję wam Warsztat Woni – autorską kwiaciarnię znanej restauratorki Marty Gessler, a zdjęcie zamieszczam ze szczególną dedykacją dla Kaszmirowej, która kocha kaszmir – Warsztat woni ma w swojej ofercie kaszmirowe świece.

warsztat woni -TRŁ - www.homelikeilike.com

Stoisko-wizytówka Warsztatu Woni

Dwa słowa o Placu Unii: jedno z moich ulubionych miejsc w Warszawie, przy Rogatkach Mokotowskich stojących na straży najurokliwszej warszawskiej dzielnicy. Budynek goszczący Targi Rzeczy Ładnych to imponująca nowoczesna bryła ze stali i szkła. Chciałoby się prosić zarządców, aby następnym razem zadbali bardziej o jakość oświetlenia imprezy, mnie tego światła bardzo tam brakowało. I to chyba jedyny mankament, ponieważ wyraźnie wyczuwa się sympatię, z jaką centrum handlowe przyjmuje pod swój dach setki wystawców i tysiące zwiedzających. Tłok udaje się w czarodziejski sposób rozładować i nawet chaos na przepełnionym po brzegi parkingu, kierowcy wjeżdżający pod prąd, pośpiech w podjeżdżaniu do z trudem znalezionych wolnych miejsc nie jest irytujący tylko rozbrajający. Ludzie tracą opanowanie i zdrowy rozsądek! Każdy chce szybko, szybko zobaczyć, jakie cuda czekają na stoiskach Targów Rzeczy Ładnych.

plac unii - warszawa - www.homelikeilike.com

Na zakończenie pozdrawiam anonimowych towarzyszy pieszej wędrówki schodami z poziomu – 1 na 2 piętro. Było warto!

* * *

Komentarz Magdy uzmysłowił mi, że potrzebne jest post scriptum do tego wpisu, które przedstawi drugą stronę i inny wymiar TRZ. Moje pochwały i entuzjazm są szczere i prawdziwe, także dlatego, że zdaję sobie sprawę, a może nieco wyczuwam rzeczywistość Targów Rzeczy Ładnych od podszewki. Musimy sobie uzmysłowić, że to wydarzenie, organizowane od kilku lat jest inicjatywą zapaleńców, szalonych partyzantów, prywatnych osób niewspieranych przez żadne instytucje – ministerstwa, izby handlowe, środki unijne, cechy rzemiosł – jak dzieje się w przypadku wszystkich światowych targów. To entuzjastyczny zryw grupy prywatnych ludzi. To nieziemska, ogromnie ciężka praca u podstaw, od samego początku, to jakby ktoś postanowił, że będzie miał w ogrodzie stuletni dąb, po czym zakopał w ziemi żołędzia. Ich wytrwałość i cierpliwość są godne podziwu. Sądzę, że i tak tempo ich wzrostu jest czarodziejsko zawrotne! Coś, co pierwotnie było kiermaszem rękodzieła powoli zaczyna przekształcać się w miejsce promocji dojrzałych produktów i ambitnych projektów. Do ekipy TRŁ dołączają ludzie tacy jak oni, którzy mają pomysł, pasję, ogromną wrażliwość na piękno i estetykę i zaczynają od ziarenka, marząc o ogromnym drzewie. Nie jestem fanką wzornictwa duńskiego i tym podobnego, ale nie mogę nie przyznać, że rzeczy tam pokazywane są ładne, są estetyczne, nie są klockami. Dlatego tak ogromnie się cieszę, że w tym roku była tam choćby Marta Goldyn z MIALIVING. Tylko w ten sposób osobom (zwiedzającym), spragnionym pięknego wzornictwa można zacząć powoli proponować estetyki z innych kręgów wzorniczych. Przeciętny Kowalski oswojony już ze wzornictwem skandynawskim powoli nauczy się doceniać także inne style. Właśnie dzięki Targom Rzeczy Ładnych. W świetle tak optymistycznego wydarzenia, łatwiej jest mi to napisać: musimy się nauczyć, jako społeczeństwo, patrzeć na wiele odmian stylistycznych, a potem musimy się nauczyć wybierać. TRŁ są miejscem, w którym staje się to możliwe. Nie mam dużego przekroju, ale odnosząc wydarzenie z zeszłego weekendu do edycji wiosennej zauważam niesamowity postęp. Magda pisze o bałaganie. Tak, ale w porównaniu z wiosną nastąpiło niesamowite uporządkowanie! Tak sobie myślę, że Dziewczyna w Bikini na półce w polskim wnętrzarskim butiku wyglądałaby tak obłędnie, jak słynna Paterka-Zebra Adlera w amerykańskich sklepach z wyposażeniem wnętrz. To jedynie w ramach przykładu.

Doprawdy, gorąco namawiam Plac Unii, aby w kolejnej edycji zapewnił Targom Rzeczy Ładnych nie tylko lepsze oświetlenie, ale i pomalowane ściany, ładniejsze stoły do ekspozycji delikatnej, drogiej, pięknej porcelany i ceramiki.
Uczestniczmy w tej imprezie, jako zwiedzający i jako wystawcy. Edukujmy klientów, odbiorców rzeczy ładnych, że piękno może mieć różne warianty stylistyczne. Pokażmy, że polska branże wnętrzarska istnieje i ma ambitne plany. Niech powstają silne polskie marki, bo nam w duszach gra, nie wypadać tłumić tej muzyki masową ofertą hurtowni (mówiąc oględnie).


Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.

– Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –