Archiwa tagu: DIY

moje-foteliki

Moje foteliki, czyli blue and white obsession

Upolowane niespodziewanie w pewien letni dzień na portalu aukcyjnym okazały się być jednym z moich najlepszych zakupów ostatnimi czasy. Im dłużej je mam, tym bardziej jestem z nich zadowolona i tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że są niezwykłe – dwa małe foteliki na ślicznej drewnianej konstrukcji. Powód, dla którego po raz pierwszy odważyłam się wziąć do ręki szlifierkę.

Czytaj dalej

podsumowanie

Wnętrzarskie podsumowanie wakacji

Pora na wnętrzarskie podsumowanie wakacji. Ruszyła szkolna machina, urlop jest już tylko wspomnieniem (wciąż bardzo żywym, słodkim i miłym, lecz wspomnieniem). Dla jednych wrzesień oznacza powrót do bardziej rygorystycznego rytmu, dla innych to po prostu początek schyłku lata, czas w którym uświadamiamy sobie, że wieczór będzie zapadał coraz szybciej, słońce będzie wspinać się coraz niżej i że lnianą garderobę trzeba odłożyć na kilka dobrych miesięcy na górne półki szafy.

Czytaj dalej

szybka metamorfoza

Szybka metamorfoza fotelików

Ostatni weekend minął mi nie wiadomo kiedy. Całą sobotę spędziłam w podróży, dość męczącej, więc niedzielę poświęciłam na intensywny odpoczynek (także w ogrodzie!) i chwilę z kulturą (spektakl „Czarodziejski Flet”, zamykający 26 Festiwal Mozartowski, wypełnił mi głowę ulubionymi ariami). Tak przygotowana do nowego tygodnia znalazłam czas na pracę zawodową i małe DIY, dlatego tematem tego spóźnionego wpisu będzie szybka metamorfoza fotelików.

Czytaj dalej

kalendarz

Kalendarz adwentowy, czyli nucący świstak

Kojarzycie, od kiedy pojawił się u nas, w Polsce, kalendarz adwentowy? Mam wrażenie, że przyszedł wraz z przemianami ustrojowymi i wielkim ożywieniem rynku. A może się mylę? Za Gierka też można było kupić czekoladki pakowane w kartonowe pudełeczko z okienkami ponumerowanymi od 1 do 24? Wstęp na miarę biegłego rewidenta – daty i cyferki, ale niech was nie zmylą pozory.

Czytaj dalej

raport z placu boju

Metamorfozy – raport z placu boju

Mój umysł został zbombardowany pomysłami. Każdy z nich tak bardzo mi sie podobał, że nie wiedziałam, od którego zacząć realizację. Dlatego wzięłam się za wszystkie naraz. Siedzę teraz zagrzebana po czubek głowy w bałaganie i materiałach. Ale nie martwcie się, niech ja się nie martwię. Poradzę sobie z tym, dajcie mi tylko trochę czasu. Ile dokładnie? Nie mam pojęcia! Metamorfozy w toku.

Czytaj dalej