Metamorfoza krzesła z IKEA – DIY

Wracam do dziewczęcego pokoju. Zgodnie z założeniami ma być dużo bieli, trochę koralowego i kropla złota. Jak realizuję założenia, pokażę na przykładzie krzesła z IKEA.

Jednym z mebli do przeróbki jest ikeowskie krzesełko do biurka Torbjörn. Tapicerka jest już trochę sfatygowana, popisana flamastrami. Poza tym ciemne wzory na intensywnym różowym tle nie pasują do zamysłu nowego wnętrza.

Przerzucając setki zdjęć z inspiracjami na Pinterest natrafiłam na fotel na złotej nodze i nagle postanowiłam! Zrobię coś takiego z różowiastego krzesełka!

Źródło

Oczywiście umiar jest mocno wskazany, ale gdyby taki król Midas wpadł do Ikei, wiele krzeseł zyskałoby nowe, niezwykłe oblicze.

Źródło Pinterest

Źródło

Z tym większą ochotą zakasałam rękawy. Potrzebne były:

  • nowa tkanina na obicie
  • złota farba do pomalowania metalowych elementów

Ponieważ miał to być mój tapicerski debiut, musiałam również kupić pistolet. Przy okazji wymyśliłam, żeby podszyć oparcie watoliną, dzięki czemu fotelik miał stać się wygodniejszy (do tej pory rolę oparcia pełniła tylko półelastyczna siatka).

Jak wspomniałam, po raz pierwszy posługiwałam się pistoletem tapicerskim, dlatego pozwólcie, że nie będę pokazywać kulisów moich poczynań, jeśli jednak efekty waszych pierwszych prób wbijania zszywek tapicerskich będą wyglądać niezbyt atrakcyjne, pamiętajcie, że macie we mnie współsiostrę. Na szczęście ostatecznie siedzisko prezentuje się dobrze. Tkanina jest równo napięta i dobrze przymocowana.

Jestem miło zaskoczona jakością materiału, na który się zdecydowałam. W obawie przed fiaskiem, postanowiłam nie inwestować zbytnio i wybrałam najtańszy, typu alcantra. Ma ładny wygląd, dobrze usuwa się z niego zabrudzenia i wygląda na solidny.

metamorfoza krzesła

Nogę należało pomalować złotą farbą w sprayu. I tu również nie miałam żadnego doświadczenia. Teraz już mam i wiem, że spryskiwać trzeba z odpowiednio dużej odległości. Spray rozpylany zbyt blisko malowanego przedmiotu ścieka po nim strużką i tworzy brzydki efekt zacieków. Z kolei rozpylany z daleka – roznosi się mocno dookoła. Strapiłam się, ujrzawszy drobinki złotej farby na klamotach w pomieszczeniu – składziku, gdzie odbywało się malowanie, bo pomyślałam, że jeśli podobnie ozłociłam sobie drogi oddechowe, to nie jest dobrze. Dlatego polecam: używajcie koniecznie maseczek ochronnych! Myślę również, że lepiej jednak malować sprayem na świeżym powietrzu, w bezwietrzny dzień, naturalnie.

Wybrałam spray do felg, bo uznałam, że skoro jest przeznaczony do śmigania po drogach, powinien być wyjątkowo odporny. Nie jest. Producent zaleca utwardzenie warstwy specjalnym lakierem ochronnym, więc, aby uzyskać rzeczywiście trwały efekt, warto to zrobić. W każdym razie farba nie ściera się pod dłonią, a tylko nieznacznie pod niespokojnymi nóżkami użytkowniczki.

Obie połowy, z których  zszyłam pokrowiec na oparcie, podszyłam dodatkowo watoliną. Teraz fotelik jest wygodniejszy i ładniej się prezentuje.

Gotowe.

Jak wam się podoba moja metamorfoza krzesła z IKEA?


Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.

– Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –