Olga Boznańska

Kto z Was pamięta zestawy pocztówek, pakowane po 10 szt. w papierową obwolutę składaną na trzy? Kiedyś kartki z reprodukcjami zbierało się do kolekcji, podobnie jak opakowania po donaldówie. Ci, którzy wyżej cenili sobie papierki po gumie do żucia, może są dzisiaj fanami postmodernizmu. Kim mogą być teraz zbieracze kartek z reprodukcjami?

Olga Boznańska kojarzy mi się pozytywnie z dzieciństwem, z kartkami pocztowymi w składanej obwolucie i z podręcznikiem do plastyki. Gdy dowiedziałam się o wystawie jej obrazów, organizowanej przez Muzeum Narodowe w Warszawie, skorzystałam z pierwszego luźnego weekendu, żeby zobaczyć z bliska i na własne oczy obrazy, które znam właściwie od zawsze. Opowiem wam o tym dzisiaj, ale muzeum odwiedziłam miesiąc temu, dokładnie w Dzień Kobiet!

Piszę Boznańska i mam przed oczami dziewczynkę o wielkich brązowych oczach, w grafitowej sukience, ściskającą między splecionymi palcami bukiet białych chryzantem, cierpliwie stojącą na tle szarej ściany. Chłodną, zgaszoną kolorystykę przełamuje ciepłe światło przepływające górą, z lewej do prawej strony, opadając łagodnie w dół, ogrzewa głowę dziewczynki – jej złociste włosy, ciemne, brązowe oczy i delikatnie zaakcentowane rudością usta. Dostrzegacie kroplę różu na jej dłoniach? Smutny portret, ale jednocześnie tak intrygujący. Przyjrzyjcie się mu.

 

O. Boznańska, Dziewczynka z Chryzantemami

Wspaniałe światło i… doskonała, elegancka paleta barw.

Czy twórczość malarza może zaistnieć w naszych wnętrzach tylko w postaci jego dzieła? Malarstwo to coś więcej niż zawieszony na ścianie obraz. To zapis i przekaz wrażliwości na kolory, światło, nastrój.

Mam ochotę zaprosić Was do zabawy… Spójrzcie jeszcze raz na Dziewczynkę z Chryzantemami, na doskonałą kompozycję barw i proporcji kolorystycznych. Szkoła monachijska, którą współtworzyła Olga Boznańska, preferowała palety brązów i szarości – elegancja tych zestawień jest ponadczasowa.


Powiedzcie: jak wyglądałyby wnętrza inspirowane tym obrazem?

O. Boznańska, Portret Paula Nauena

Czy dostrzegacie chińską, biało-kobaltową porcelanę? Malarz odstawił ją na stoliku 122 lata temu, a ona wciąż zachwyca, jej urok nie minął! Zauważcie, jak wspaniale odcina się na tle czerwono-brązowej tacy i czarnych plam surduta artysty. Czyż pomieszczenie w takich barwach nie jest prawdziwym, ponadczasowym pewniakiem?

Jak Wam się podoba taka zabawa? Mam nadzieję, że nikogo nie zgorszyłam przekładając uznane dzieła sztuki malarskiej na przykłady aranżacji wnętrz.

Nawet jeśli wolicie design seeds, zachęcam gorąco do obejrzenia wystawy! W stolicy gości do 2 maja 2015.

Obcowanie ze sztuką to wspaniałe doświadczenie dla ducha!


Źródło zdjęć: Pinterest, Wirtualne Muzea Małopolski, Muzeum Narodowe w Krakowie