Ogrody w Hamptons

W pierwszym dniu wiosny zabieram was na zewnątrz. Zobaczmy, jak wyglądają ogrody w Hamptons. Prace ogrodowe właśnie ruszyły, może warto wprowadzić parę zmian wokół domów?

Po wprowadzeniu się do mojego domu, z największym zapałem (ku mojemu własnemu zaskoczeniu) zabrałam się za ujarzmianie ogrodu. A było co ujarzmiać! Nie skorzystałam z pomocy żadnej firmy, nie miałam żadnego projektu. Postanowiłam kawałek po kawałku, rok po roku porządkować to, co mam i sadzić wokół domu te rośliny, które lubię i które mi się podobają. Najlepiej uczy się na wałasnych błędach. Dzisiaj już wiem, że pomimo wielkiej miłości do pewnych odmian, nie będę ich uparcie sadzić, pielęgnować, po to, by na koniec wykopać uschnięte badyle. Nie wszystko się sprawdza na ziemi polskiej. Dużo zależy od regionu, od gleby, a także od czasu, jaki możemy poświęcić na uprawę krzewów i kwiatów. Mój ogród to mieszanka wszystkiego, ale już od dwóch lat myślę o tym, żeby go uporządkować. No właśnie: od dwóch lat. W ogrodzie miarą jest sezon, a sezon w efekcie to rok. Ogród uczy pokory, jak nic innego. Jeśli myślicie, że da się zamówić i urządzić go w ciągu tygodnia… nie wiecie zbyt dużo o ogrodzie. Metamorfozy ogródków dokonywane w kilka dni to, przepraszam za brutalność, blef, komercyjna banialuka! Gęste spektakularne nasady realizowane w programach z cyklu “czary-mary” padają, jeśli nie w tym samym roku, to już w następnym sezonie. Rośliny potrzebują czasu, przestrzeni i szacunku. Niestety. Albo na szczęście. W tym tkwi piękno ogrodu.

Dobrze. Tematem miały być ogrody w Hamptons, ogrody wokół domów na Long Island. Przyglądaliście się im kiedyś uważnie? Pierwsze skojarzenie? HORTENSJE.

Photo: via Remodelista

Nie ma hamptonowskiego ogrodu bez hortensji. Najwspanialsze, najpiękniejsze mają błękitny kolor, który zawdzięczają bardzo mocno zakwaszonemu podłożu. Można je uprawiać także w Polsce, ale na pewno lepsze wyniki osiągną właściciele ogrodów położonych w cieplejszych regionach naszego kraju. Ta odmiana hortensji jest dość delikatna, wymaga osłaniania na zimę, łatwo przemarza, a ponieważ kwiaty zawiązuje na zeszłorocznych pędach, jeśli te przemarzną zimą, nie doczekamy się kwiatów latem. Odmiana hortensji ogrodowej to propozycja dla wytrwałych. Przyznam wam bez ogródek: ja rezygnuję. Próbowałam przez kilka lat, mimo że je osłaniałam, nigdy nie zakwitły. Błękitne hortensje przy domu, w gruncie, nie są mi pisane (od jakiegoś czasu sadzę hortensje w donicach – ta na zdjęciu otwierającym jest moja, polecam te, które sprzedaje IKEA). Ale to nic. Istnieje druga odmiana hortensji – bukietowa. Kwitnie na pędach wypuszczonych w bieżącym sezonie, jest odporniejsza na niskie temperatury, a niejednokrotnie dużo bardziej okazała – rośnie wyższa, miewa ogromne kwiatostany (kuliste, stożkowe), odmian jest zatrzęsienie. Jedyny kompromis: trzeba pokochać miłością równie mocną jak błękit, róż i wszelkie odcienie bieli i kremu.

Postanowiłam, że w tym roku dokupię więcej krzewów hortensji bukietowej. Jest tylko mały problem: sklepy ogrodnicze największy wybór tych krzewów oferują w okresie ich kwitnienia, czyli od późnego lata do jesieni, ale możliwe, że w dobrych szkółkach da się je znaleźć przez cały sezon.

Co oprócz hortensji wypełnia ogrody w Hamptons? Dobrze utrzymany, rozległy, zielony trawnik. Pielęgnacja trawników jest wbrew pozorom bardzo, bardzo czasochłonna i szczerze mówiąc to temat na osobny wpis. Jeśli chcecie mieć trawnik, jak w Hamptons, nie tylko trzeba go dobrze założyć (przygotować grunt, zabezpieczenia przed szkodnikami, nawodnienie), ale też systematycznie pielęgnować: odchwaszczać, zasilać i oczywiście kosić, właściwie raz w tygodniu.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z nieprzeciętnych gabarytów i tego domu, i tego ogrodu, ale tu dobrze widać proporcje, ile miejsca zajmują kwiaty i krzewy, jak wiele odmian tu użyto i w jaki sposób trawnik pełni rolę bazy dla całości.

A jednak, hamptonowski ogród jest odmianą niepochłaniającą ogromnej ilości czasu. Nie ma tu mnóstwa grządek i masy bylin, które trzeba nieustannie plewić. Na bazie porządnego trawnika, oprócz wspaniałych hortensji, znajdziemy w zasadzie tylko kilka krzewów – tuje (za oceanem być może czasami cyprysy) i bukszpany. Trawnik, strzeliste tuje, kuliste bukszpany i kwitnące hortensje. Tylko tyle. Efekt? Porządek i elegancja.

Ogród Aerin Lauder. Doskonały przykład hamptonowskiego stylu.

Aerin Lauder wśród hortensji w Southampton

Jeśli jednak uważacie, że trzy składniki w ogrodzie to za mało, dorzucam funkie (hosty), które ślicznie komponują się z hortensjami, są dostępne w wielu odmianach kolorystycznych i mogą mieć różnej wielkości liście, tworzące kępy o średnicy od 30 cm do nawet 1 metra.

Białe hortensje i kwitnące na fioletowo funkie

Aby to zilustrować, wklejam zdjęcie z widokiem hamptonowskiej posiadłości z lotu ptaka. Spójrzcie, jak niewiele jest tam elementów. Nie ma setki odmian krzewów, drzewek, masy grządek z tysiącem kwiatów. Prawdopodobnie istotne znaczenie mają tu względy praktyczne. Domy w Hamptons są siedzibami letnimi, weekendowymi, ktoś, kto żyje pomiędzy NYC a nadmorskim kurortem, nie może nieustannie doglądać ogrodu, nawet jeśli powierza to firmie ogrodniczej. Poza tym chcę zwrócić waszą uwagę na to, że tak jak i wnętrza nie muszą być przeładowane, by uzyskać mocny efekt, podobnie i ogrody nie muszą być usiane roślinami, żeby wyglądać z klasą.

Dopełnieniem są elementy małej (białe ogrodzenia, białe donice, altany i meble ogrodowe) oraz większej architektury (domki letnie i oczywiście baseny).

hamptons garden

Photo: Sawyer-Berson; źródło: mydomaine.com

O ile ogrodowa architektura wymaga znacznych środków finansowych, o tyle zieleń w ogrodzie może mieć każdy. Potrzeba tylko dużo czasu, cierpliwości i serca, ale tu podział na biednych i bogatych nie obowiązuje. Za to właśnie kocham ogrody.

Źródło zdjęć: Pinterest


Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.

– Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –