main-obiad-dsc_2387

Obiad biało-czerwony, czyli listopadowy stół

Dzisiaj napiszę wam trochę o matkowaniu, a także, a właściwie przede wszystkim o tym, że obiad biało-czerwony miewa się dobrze. Jeśli uważacie, że listopad jest długi i nudny, też dobrze trafiliście. Opowiem wam, dlaczego u mnie to czas kuchennej krzątaniny i dekoracji.

Oczywiście większość z was, jako stali czytelnicy i bywalcy bloga, wie o czym napiszę. Dla was zostawiam ten wpis, byście wiedzieli, że obiad biało-czerwony miewa się dobrze. Natomiast te osoby, które trafiły tu niedawno, będą miały, prawdopodobnie okazję zobaczyć, że odświętne przygotowania i pachnąca kuchnia w czas smętnej jesieni też są możliwe. Nie trzeba czekać aż do grudnia.

W ramach ostatnich targów Warsaw Expo dostałam ksywkę mamuśki, więc pozwolę sobie z matczyną błogością spojrzeć na to, jak 11 listopada przystrajacie swoje stoły na biało i czerwono. Gdy dwa lata temu zaproponowałam wam taką formułę świętowania Dnia Niepodległości i Świętego Marcina (dla przypomnienia LINK), odstałam od was ogromną dawkę entuzjazmu, wsparcia i pomysłów. Wspólnie zapełniliśmy (zapełniłyśmy) Pinterest inspiracjami w kolorze biało-czerwonym.

Co roku tych inspiracji przybywa. Stoły są piękne i pachnące, gęsi rumiane, rogale świętomarcińskie połyskują od lukru.

Piękną i inspirującą relację ze swojego domu pokazała w tym roku Kasia (zobaczycie ją TUTAJ). Agnieszka, autorka rodzinnej opowieści o 11 listopada (możecie ją przeczytać TUTAJ), jak co roku przygotowała gęś. Ania podała gęsinę w czerwonej cebuli, a Basia kaczkę w winie.

Ja, podobnie jak dwa lata temu, przygotowałam piersi z gęsi w jabłkach i żurawinie (noc wcześniej wymoczyłam mięso w czerwonym wytrawnym winie). Były rogale świętomarcińskie i czerwona galaretka z białym kremem i malinami.

Dobieranie dekoracji, jak zwykle, sprawiło mi ogromną przyjemność. Kupiłam żywe różyczki (lekko różowe, co prawda), czerwone goździki i sztuczne kuleczki jarzębiny (jak napisano na etykiecie). Połączyłam białe serwetki z czerwonymi i ozdobiłam je świeżą żurawiną. Biały wianek ze sztucznych hortensji dostał biało-czerwoną kokardę.

Zostawiam wam tegoroczne zdjęcia, z nadzieją, że posłużą komuś za inspirację w kolejnych latach.

Obiad biało-czerwony

polish Independence Day - homelikeilike.com

obiad biało-czerwony - homelikeilike.com

obiad biało-czerwony - homelikeilike.com

obiad biało-czerwony - homelikeilike.com

święto niepodległości - homelikeilike.com

obiad na 11 listopada - homelikeilike.com

obiad biało-czerwony - homelikeilike.com


Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.

– Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –

  • Pięknie i uroczyście! Dobrze jest celebrować takie dni. My jeszcze byliśmy na Lekcji Śpiewania (pieśni patriotycznych) na krakowskim Rynku i to było wzruszające zakończenie tego dnia 🙂

    • Widziałam u ciebie na Insta Stories! Śpiewanie Grechuty było bardzo wzruszające. Ja osobiście bardzo się cieszę, że te formy świętowania stają się coraz bogatsze i coraz powszechniejsze. I mam nadzieję, że w końcu po tych wszystkich przewalankach w kraju skupimy się na tym, co istotne w naszej polskości 🙂

      • Otóż to, tu nie chodzi o politykę. Tu chodzi o nas, o Polskę, o patriotyzm, o pamięć i pokazanie dzieciom naszej historii, jakkolwiek górnolotnie to nie brzmi 🙂 Zresztą nawet wczoraj kiedy szykowałam stół, mały pomocnik mnie pytał: „Mama, a czemu to robimy?” I to był najlepszy moment na odpowiednią rozmowę. Pamiętam, że kiedyś, chyba na blogu House of Philia, oglądałam uroczysty obiad, ze stołem przystrojonym szwedzkimi flagami i zastanawiałam się- czemu my tak nie robimy?? Powinniśmy być dumni z tego, kim jesteśmy. A jeśli chodzi o śpiewanie Grechuty, te piosenki są ponadczasowe, były ciarki na plecach 🙂 dobrej nocy!

    • Jagoda Olech

      Dzięki Twojej relacji poznałam piękną piosenkę Grechuty (nie znałam!!)

  • Niestety, w tym roku obiad biało-czerwony spędziłam w podróży z i do Warszawy i z lekką zazdrością śledziłam przygotowania innych dziewczyn do tego święta.

    • O nie! Byłaś w Warszawie! Następnym razem, koniecznie daj znać <3

      • Kochana, byłam dosłownie dwie godziny. A w podróży osiem.

  • Ala Karwowska

    Wszystko bardzo piękne, tylko gdzie jest obiad?

    • Obiad? Zjedzony! 😀 Do zdjęcia załapała się gęś. Potem, od momentu podania posiłku, traktuję czas zupełnie prywatnie. Nie wyobrażam sobie robić zdjęć podczas uroczystego obiadu… (jeśli o to chodziło…)

  • To chyba będzie moja nowa tradycja za rok. 🙂