poddasze-main

Nowe w miejsce starego, czyli metamorfoza ohydnego poddasza

Metamorfoza ohydnego poddasza to krótka wnętrzarska opowieść dla ludzi o silnych nerwach. To także historia desperacji, fantazji i zmiany starego w nowe. Lubicie to? Ja bardzo!

Dawno, dawno temu ludzie umówili się, że będzie taki jeden dzień w roku, w którym zbiorowo, a wręcz przymusowo, przy dźwięku głośnych petard i nie do końca wyraźnej muzyki, wszyscy będą dostawać szansę na odkreślenie grubą i wyraźną kreską tego co stare, aby rozpocząć coś nowego. Robią przy tym masę postanowień, z których udaje się im czasem wywiązać przez najbliższych parę tygodni. Czasem nie udaje się im nic i tylko zdają się na bieg zdarzeń, które i tak wszak by nadeszły. Dwanaście miesięcy później ponownie stają do raportu usiłując rozliczyć się z tego, co zostawiają za plecami. Czy wiecie, że Rzymianie, na przykład, mają taką sylwestrową tradycję, która każe im o dwunastej wyrzucać z domów stare, niepotrzebne meble, na znak rozpoczęcia gruntownego sprzątania w swoim życiu. Co prawda nigdy mi na rzymskich ulicach żaden mebel na głowę nie spadł, ale być może tylko dlatego, że nigdy nie spędzałam w Rzymie Nowego Roku.

Tym długim wstępem chciałam was wprowadzić w przemianę, jaka dokonała się na pewnym poddaszu, na przełomie starego i nowego roku, chociaż jej motorem nie były żadne tradycje, ani rewolucje życiowe, a po prostu względy czysto praktyczne. Właściciel pewnego absolutnie fascynującego apartamentu, w związku z rozwijającą się dynamicznie działalnością, uznał, że bez biura się nie obędzie, lecz wyzwaniu temu postanowił podołać bez taryfy ulgowej, to znaczy przy wykorzystaniu tego, co ma w zasięgu ręki i przy bardzo, bardzo małym budżecie. Dlatego też ta opowieść będzie kolejnym dowodem na to, że pieniądze nie są gwarancją piorunującego efektu… Nie, źle się wyraziłam. Ilustracją tezy „pieniądze nie są gwarancją piorunującego efektu” byłoby fatalne, bezgustowne wnętrze urządzone za wielką kasę. Dzisiejsze jest ilustracją dla tezy: „spektakularny efekt nie wymaga wielkich pieniędzy”.

Cóż więc jest potrzebne by go uzyskać? Po pierwsze: pragnienie, nazywane czasem marzeniem. Uwierzcie mi, bez tego, nie zdziała się niczego szczególnego. Po drugie: konsekwencja. Niestety, realizacja wymaga czasu, trudu, często wielu, wielu godzin pracy, odrobiny desperacji, która nie pozwala cisnąć wszystkiego w kąt w gorszych chwilach. Po trzecie, nie zaszkodzi, gdy do wszystkiego dodamy szczyptę tego czegoś, nazywanego talentem, okiem lub darem.

Macie odwagę wejść na naprawdę obrzydliwe poddasze? Zapewniam was, nie ma taryfy ulgowej! Wszystko tu jest stare. Nie ma gładzi na ścianach, są za to dziury i nierówności. Drzwi są zniszczone i odrapane, pokryte wieloma łuszczącymi się warstwami starej farby. Podłoga wyłożona starą glazurą zużyła się, popękała, a niefrasobliwi ludzie poplamili ją farbami i kto wie, czym jeszcze. Kątów prostych brak – ściany biegną skosem i za nic mają symetrię. No i jeden z najgorszych koszmarów: rury. Rury na wierzchu, przecinające wszystkie ściany. Także rury kanalizacyjne, jak grube żyły, które wychodzą na szyi wkurzonej bezsilnością osoby. Na dokładkę WC. Nie chcielibyście z niego korzystać! Oto wyzwanie. To miejsce ma się stać biurem firmy, która zajmuje się designem. Przy czym odpadają wszelkie generalne remonty. Nie będzie karton-gipsów, nie będzie zrywania glazury, nie będzie wkuwania rur, nie będzie wstawiania nowych drzwi. Szaleństwo? Jeszcze jakie!

Gotowi na zawrót głowy? Oto metamorfoza ohydnego poddasza:

attic before - homelikeilike.com

attic after - homelikeilike.com

metamorfoza biura modern classic home

metamorfoza biura modern classic home

metamorfoza poddasza - homelikeilike.com

Należę do wielkich fanów żeliwnych grzejników. Mają charakter i długo trzymają ciepło.

!!!UWAGA, TYLKO DLA OSÓB O MOCNYCH NERWACH!!!

metamorfoza toalety mchome - homelikeilike.com

metamorfoza poddasza - homelikeilike.com

Korytarz przed zmianą i po zmianie. Pierwsze skrzypce gra kolor baby blue.

metamorfoza poddasza - homelikeilike.com

Zabudowa wyjścia na dach została pieszczotliwe ochrzczona kurnikiem.

Przepraszam, zapomniałam napisać, żebyście usiedli. Ktoś wylądował na podłodze? Wyciągam rękę i pomagam wstać.

Co tu się stało? Czas odrzeć historię z magii. Nie było czarodziejskiej różdżki. Była praca, praca, praca.

Podłogi zostały przykryte płytami paździerzowymi. Materiał nie należy do najtrwalszych, ale dał maksymalny efekt przy minimalnym koszcie. Płyty zostały pomalowane najpierw podkładem, a potem białą farbą do drewna Flugger (2 warstwy), na którą następnie autor metamorfozy przy pomocy gotowego szablonu firmy Stencils naniósł szary wzór jodełki. Malowanie było żmudne. Szablon nie oznacza „zrobi się samo” (przy okazji dobra rada: jeśli używacie szablonu, stosujcie mały wałek z gąbki i nabierajcie małe ilości farby; raz na jakiś czas warto wytrzeć szablon z nadmiaru farby). Dla podkreślenia efektu koniecznie listwa przypodłogowa (pozostałość po starym remoncie) w kontrastowym kolorze, czyli na czarno, aby odciąć podłogę od ściany.

painted floor - homelikeilike.com

Na zdjęciu produkty Modern Classic Home – marmurowy stolik, sztuczne kwiaty i bawełniany pled. Na podłodze jodełka z szablonu Stencils, który – jak widać – można wykorzystywać nie tylko na ścianach. Nie macie wrażenia, że nadchodzi nowy hit: malowane podłogi!?

Ścian nie wygładzano. Na nierówności, jakie widać na pierwszym zdjęciu, położono tylko miejscowo odrobinę gipsu i z grubsza przetarto całość. Natomiast przed malowaniem bardzo dokładnie je zagruntowano. Do malowania została użyta farba Dekoral professional. Rury zostały na wierzchu. Wszystkie. Smutny żeliwny grzejnik, dla niepoznaki pomalowano na czarno farbą do metalu (także Flugger)! A żeby wzmocnić efekt, na ścianę za grzejnikiem naklejono resztki tapety. W tym przypadku jest to absolutnie topowa rzecz, bo produkt od samego Ralpha Laurena, ale tapeta nie była kupowana specjalnie do tej realizacji. Urzędujący w lokalu autor metamorfozy (tak, wiem, przekomarzam się z wami, zaraz powiem, kto to) wykorzystał w tym celu zalegającą w piwnicy resztkę.

Wybitnie obrzydliwa toaleta wydawała się być nie do uratowania. I po raz kolejny okazało się, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Okropnie brzydka czarna rura kanalizacyjna zniknęła w otchłani czarnego koloru, którym pomalowano część ścian, na resztę naklejono resztki tapety z wcześniejszych remontów. Nie uwierzycie, ale płytki na podłogę, dokładnie w takiej ilości, jaka była potrzebna, poszły do kasacji w jednym ze sklepów na Bartyckiej. Jak widać, na szczęście, nie zginęły marnie na wysypisku. Stara glazura została pod nową.

Stare, wyjątkowo nieciekawe drzwi zostały podrasowane poprzez zastosowanie prostego zabiegu. Naklejono na nie dwie ramki z listewek ze styroduru. Ale nie byłyby tak wyjątkowe, gdyby nie kolor – baby blue, ulubiony kolor autora tej metamorfozy. Kto się jeszcze nie domyśla, o kogo chodzi? Tak, to biuro Pawła Puszczyńskiego, który tym samym pokazał, że świetnie radzi sobie z wyrafinowanymi pomieszczeniami, do jakich należy jego apartament, jak i z beznadziejnymi norami (nie ma co owijać w bawełnę!).

biuro modern classic home - homelikeilike.com

paweł puszczyński - homelikeilike.com

Paweł Puszczyński w biurze - homelikeilike.com

Autor metamorfozy: Paweł Puszczyński

ceramiczne klamki - homelikeilike.com

Klamki wygrzebane z piwnicy. Niech żyją dawni właściciele, bo to znalezisko do byle jakich nie należało!

Całkowity koszt doprowadzenia do porządku wnętrza o powierzchni 38 m2 wyniósł ok. 4000 zł. Najwięcej pochłonęły farby i grunty (3000 zł), bo malowana była nie tylko podłoga i ściany, ale również parapet, grzejnik i stare meble. Kolejnym istotnym wydatkiem były płyty paździerzowe (ok. 900 zł). Pozostałe elementy to rzeczy z odzysku, pozostałości po poprzednich remontach, wygrzebane z piwnicy zapomniane resztki po byłych właścicielach. I o to właśnie chodzi, aby mieć oczy i umysł szeroko otwarte. Czas remontu to 3 tygodnie. Pracowały przy nim dwie osoby, często, a może wręcz przeważnie, do późna w nocy. Wszystkimi pracami malarskimi zajął się osobiście Paweł. Prace elektryczne, zamontowanie zamków i położenie glazury to dzieło jego brata.

biuro modern classic home - homelikeilike.com

biuro modern classic home - homelikeilike.com

Należy zwrócić uwagę na istotną charakterystykę tej metamorfozy. Ze starych rzeczy wydobyto ich urok, ale nie szpachlowano ich zmarszczek i ubytków. Drewno w drzwiach i w boazerii, którą obudowano wyjście na dach, jest nadal sfatygowane i nie ma ambicji udawać nowego. Te chropowatości znalazły swoją kontynuację w paździerzowej podłodze. Ona nie udaje ani paneli, ani żywicowanej posadzki. Jest tym, czym jest: malowanym paździerzem (jakkolwiek to określenie mogłoby się kojarzyć). Piękno ma niejedno imię i na pewno jego definicja nie ogranicza się do dopasowanych co do milimetra elementów. Natomiast to, co wybieramy, to kwestia naszego gustu, a o nim już się nie dyskutuje.

peonies and marble - homelikeilike.com


Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.

Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Czapki z głów! <3

    Ciekawa jestem jak to wygląda na żywo, bo na zdjęciach zmarszczki nie rzucają się aż tak w oczy.

    • Zawsze można do mnie wpaść i zobaczyć na własne oczy :). Zawsze zapraszam 🙂

      • Z przyjemnością skorzystam, tylko niech zrobi się odrobinę cieplej! Aż szkoda śnieg nanieść na świeżo malowaną posadzkę 😉

    • Na żywo jest super! Przede wszystkim dużo światła (oprócz korytarza). Całość jest taka miękka w odbiorze, świetlista. Śmiałam się z Pawłem, że to takie instagramowe wnętrze 😀

  • Ewa

    Patrzę, patrzę, czytam i znowu patrzę (zamiast pracować) i pewnie będę tak patrzeć i czytać cały tydzień! Chyba jeszcze nigdy nic nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak ta przemiana… Jeszcze raz ogromne brawa dla Autora przedsięwzięcia i dla Autorki tekstu!

  • Tak w połowie, wyczaiłam, że chodzi o Pawła 😃 Jestem pod wrażeniem – zwłaszcza koszt rozłożył mnie na łopatki. Pomysł z płytą paździerzową jest genialny – zresztą mam wrażenie, że paździerz to nowe palety 😃 Coraz więcej niedrogich metamorfoz z jego wykorzystaniem widzę. Jeszcze pomęczę o tę podłogę – pod płytę poszedł jakiś podkład?

    • Dziękuję za miłe słowa i odpowiadam :). Koszt był w miarę niski ponieważ odpadło wynagrodzenie za robociznę (średnio to 100 zł za 1m2 samego malowania ścian ale przy tak ciężkim wyzwaniu było by znacznie więcej :(. Dużo zaoszczędziłem na materiałach wykorzystywałem albo z recyklingu (dawny remont mieszkania albo kupowałem za niższe pieniądze na Bartyckiej -stare kolekcje itp). Pod podłogę nic nie poszło dlatego aby się nie bujała i była stabilna wykorzystałem płytę wiórową o grubości 2 cm mocowaną do starej posadzki za pomocą kołków i śrub :). Kołki gdzie trzeba docisnęły 🙂

      • Dzięki Ci za odpowiedź 😃 Skubnę ten pomysł z płytami, bo zakochałam się w nim po uszy! Aaa i jeszcze metamorfoza ubikacji – czarna ściana i ukrycie rur – zbieram szczękę z podłogi. Paweł, jestem pod wrażeniem (a nieczęsto mi się zdarza) 😃

  • Barbe-cue

    Luiza, świetny opis! Pawle, no po prostu czapa z łba 😀 Wyszło rewelacyjnie.

  • Czekałam na ten wpis. Na łazienkę chyba najbardziej bo pamiętam jaką dyskusję wywołała na FB;)…. i jest czad, moje ulubione kolory i wzory;). Wiedziałam że będzie efekt, tego można a nawet trzeba się było spodziewać. I rzeczywiście jest efekt, efekt WOW. Ciężka praca i tak jak napisałaś Luiza „szczypta tego czegoś” sprawiła, że brzydkie kaczątko (delikatnie rzecz ujmując;) zmieniło się w Łabędzia. Panie Pawle szacun!!!!

    • Pani Marto, Ja też pamiętam jaką dyskusję wywołała ta łazienka na FB pamiętam takie zdanie „ciemno jak w d..e” :). mam nadzieję, że osoba która to pisała teraz trochę jest zdziwiona :). Bardzo bardzo dziękuję za te miłe słowa ! Mam nadzieję, że jeszcze zaskoczę Was nie jedną taką realizacją :). Pozdrawiam serdecznie.

    • O tak, WC to zdecydowanie heavy metal! Pamiętam, jak patrzyłam na to pomieszczonko na żywca, przed remontem. Paweł drapał się po głowie i zastanawiał: co tu zrobić… A ja patrzyłam i wątpiłam…

  • Pierwsze zdjęcie „po” zwala z nóg. Kontrast jest niesamowity. Naprawdę chapeau bas. Aż żałuję, że z braku czasu nie zdążyłam pokazać metamorfozy mojego biura jako pierwsza. Też było przeohydnie przed zmianami, ale teraz to mogę wypaść blado 😛

    • Pani Magdo, bardzo dziękuję za te miłe słowa są one dla mnie tym bardziej ważne że pracujemy w tej samej branży :). Znając Pani talent z pewnością metamorfoza biura MG będzie wysokiej klasy projektem. Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku :)!.

    • Magda, ja myślę, że zmiany u ciebie to trochę inna kategoria zmian. I też są one spektakularne, co do tego nikt nie ma wątpliwości! I jestem strasznie ciekawa, co nam pokażesz w swoim biurze. Czekam i czekam 🙂
      A co do zdjęć, takie bliźniacze ujęcie udało mi się właściwie przypadkowo, bo zdjęcie „sprzed” robił Paweł i ja go dokładnie nie pamiętałam. Śmieję się, że takie zestawienia to odwrotność „Znajdź 10 różnic” Tutaj raczej zadanie polega na tym, by znaleźć 5 szczegółów, które świadczyłyby o tym, że to jedno i to samo pomieszczenie 😀

  • Jestem jedną z tych osób, które upadły… 😀 Mimo tego, że wiedziałam, czyje to dzieło i że efekt będzie wspaniały. Takie metamorfozy są najlepsze, z charakterem, ze śladem przeszłości. Historia została wydobyta i podkreślona, a nie zapomniana pod błyszczącym gresem i karton-gipsem ( co oczywiście też nie byłoby złe, jednak na mnie wrażenie robi ten ogrom pracy i klasa, z jaką wykończono to wnętrze). Piękne kolory, ja również uwielbiam kolor baby blue, nie spodziewałam się go jednak w tym wnętrzu, bardziej kojarzy mi się z sypialnią, a wyszło mega. Świetny zabieg z czarnym kaloryferem+ tapetą, listwami i parapetami (czy one też są po prostu pomalowane, czy coś było zmieniane?) Ten kącik najbardziej mnie urzeka <3 Drzwi z szybą- świetna metamorfoza! Czemu w mojej piwnicy nie walają się takie klamki?? ( I tapeta RL?? 😀 ) Jestem pod wrażeniem i długo będę. Luizo, oczywiście świetny wpis jak zawsze <3

    • Tak Luiza potrafi pisać i budować napięcie i w sposób niewiarygodny wydobyła zdjęciami cały urok pomieszczeń :). Witam w gronie pasjonatów koloru baby blue od lat jestem jego fanem :). Listwy przypodłogowe to pozostałości po zabudowach w mieszkaniu, przemalowałem je na czarno :), Parapety są z takiego nakrapianego kamienia-pełno było takich w szkołach za moich czasów :). Parapety tylko wyczyściłem odtłuściłem i też pomalowałem na czarno. Zmieniły się nie do poznania prawda ? :). Bardzo dziękuje za miłe słowa i serdecznie pozdrawiam !

    • Dziękuję, Kasiu! 🙂

  • Małgorzata Wegner

    Zbieram potrzaskaną szczękę z podłogi! Chociaż uczestniczyłam w doradczej dyskusji i widziałam co się święci spodziewając się pięknego wnętrza to to i tak efekt finalny przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Chociaż z drugiej stronę widząc wcześniejsze dokonywania wnętrzarskie właściciela to mię mogło być przecież inaczej. Przecudownie, klimatycznie, z duszą 🙂 Luiza gratuluję fantastycznego artykułu a Pawłowi cudownych pomysłów zacięcia w dążeniu do celu, konsekwencji i przepięknego biura wykończonego tak fantastycznie w tak niewielkich pieniądzach. I wszystkiego dobrego i pięknego Kochani w Nowym Roku.

    • Bardzo bardzo dziękuje za te miłe słowa i również życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Serdecznie pozdrawiam 🙂

    • Dziękuję Małgosiu 🙂 To wnętrze jest tak inspirujące, że inspiruje nawet w warstwie pisanej 😀

  • Pamiętam dyskusję na FB, więc od razu wiedziałam, czyje to wnętrze 😉 Paweł jest teraz dla mnie istnym cudotwórcą, bo moja pierwsza reakcja była taka, że przy braku budżetu, to on z tego raczej nic nie wyczaruje – a jednak! I szczerze mówiąc, myślę, że dobrze, że te ściany zostały nierówne, że drzwi są stare itd., bo dzięki temu to wnętrze ma „duszę”, której brak razi mnie w typowych amerykańskich domach (ni bijcie!) 😉

    • Pani Olu, cieszę się że mogłem udowodnić że z takimi niskimi środkami można zrobić całkiem przyjemne pomieszczenie :). Myślę, że największym motorem kreatywności są ograniczone środki a że Polak potrafi :). Przyznam faktycznie, że te nierówności i obdrapania mają swoją moc i wcale nie są hipsterkie ;).
      Pozdrawiam serdecznie.

  • Joanna Janusz

    Gratulacje dla właściciela i cudotwórcy w jednym. Jestem pod wrażeniem i kosztów, i efektów, i klimatu. W tej metamorfozie kurnik jest moim faworytem 😉 Ukrycie czegoś tak paskudnego udało się znakomicie.

    • Pani Joanno, bardzo dziękuję za te miłe słowa. Przyznam że jak zobaczyłem to wejście na strych (kurnik) to ręce mi opadły i pomyślałem że jak czegoś nie można ukryć to trzeba to jakoś wyeksponować :). Były brane pod uwagę różne wersje kolorystyczne z pasami łącznie z żółtymi ale w końcu zdecydowałem się na spokojniejszą wersję biało czarną :). Pozdrawiam serdecznie.

  • Od wczoraj obserwuję waszą reakcję powiem wam: uwielbiam to! 🙂

  • Weronika

    To jest TO! Mega podziw, inspiracja I motywacja!!! Jestem pod ogromnym wrazeniem. Gratuluje! Luizo przepieknie wszystko opisalas… moje ulubione: jest takie pragnienie nazywane czasem marzeniem 🙂 razem z calym przepisem zawierajacym skladnik konsekwencji zapisuje sobie jako wytyczne do realizacji swoich marzen 🙂 warto bylo czekac na ten wpis. P. S. Panie Pawle pytanie bonusowe od mojego meza 🙂 jak Pan zmiescil stolik w tej malenkiej toalecie? 🙂 🙂 🙂 🙂

  • Bea Beatrice

    Paweł! Chapeau bas za włożony trud i tak spójną wizję!
    Luizo – jak zwykle porywający opis, dozowane emocje i fantastyczny finał!
    Więcej takich wpisów 🙂

  • Niesamowita metamorfoza, aż musiałam parę razy scrollować żeby dojrzeć wszystkie detale. Kolejny dowód na to, że puszka farby i duże chęci mogą zdziałać więcej niż miliony 🙂 Podłoga po prostu powala na kolana! Pozdrawiam

  • O uau! Oklaski!

  • Justyna

    O Matko… ale że tak na dzień dobry wbijać w fotel?? co za tekst, zdjęcia… no i wnętrze!! ale team stworzyliście!! Nieziemski projekt. Fantastyczna przemiana brzydkiego kaczątka. Baaaa najbrzydszego z możliwych 😀 a teraz… bajka!! niesamowita inspiracja!! Takie niska koszta, a efekt spektakularny! Szacunek ogromny. Dla Pawła i brata 🙂 i dla Ciebie Lui!! Wspaniały tekst, czytałam z zapartym tchem jak najlepszą opowieść kryminalną 🙂 Jestem pod ogromnym wrażeniem.

  • Cudna metamorfoza 🙂 uwielbiam je oglądać, każda mnie czegoś uczy. Kilka razy oglądałam zdjęcia w te i wefte, i w życiu nie domyśliłabym się, że podłoga jest pomalowana. To pierwsza rzecz na jaką zwróciłam uwagę, z zazdrością stwierdziłam że podłoga zrobiła robotę, tym większe było zdziwienie, że jest to zwykły malowany paździerz 🙂 Ubikacja i kącik z fotelem, zdecydowanie the Best. Gratuluję 🙂 Luiza- świetny tekst i zdjęcia :))))))) Pozdrawiam

  • Marta Wilk

    Niesamowicie to wygląda! Uwielbiam stare rzeczy, które dostają nowe życie 🙂 bajkowe wnętrza 🙂

  • piękna metamorfoza, chociaż płytki podłogowe z pierwszego zdjęcia są naprawdę super! miałam podobne w łazience tylko biało-wiśniowe 😉

  • Ewa

    Wow, piękne wnętrze! A czy można podpytać, skąd są meble? Szczególnie białe regały w pokoju i stoliczki w korytarzu? Ujął mnie też fotel w kąciku przy kaloryferze:)

  • Jestem pod ogromnym wrażeniem

  • Wow! Niesamowite jak niskim kosztem można osiągnąć rewelacyjny efekt. A co po niektórzy wkładają w remont mieszkania ogromne pieniądze i dalej wygląda źle, nieschludnie, bez stylu. Perfekcyjna realizacja! Wyszło Wam to świetnie…

  • a idźcie, przeżywam od niedzieli tę resztkę tapety na ścianie z kaloryferem :v Już chcę drzeć swoją w sypialni :v

  • Justyna Kosieradzka

    Wow! Po prostu brak mi słów na wyrażenie szacunku dla autorów tej zmiany. Niesamowite!

  • Glamhome.pl

    Mój komentarz jest już zbędny nie wniosę nic nowego- chapeau bas dla projektantów i majstrow😉 piękne wnętrze. 😍😍😍 Dzięki za relację w postaci naprawdę emocjonującego artykułu. 👏👏👏

  • Pingback: #TrzypoTrzy czyli inspiracje Majsterek. Styczeń - Majsterki()

  • Niesamowita metamorfoza. Pani pozwoli że się rozgoszczę. Uwielbiam wnętrza ze smakiem. Pozdrawiam serdecznie