Magiczny latający dywan

Stało się! Myślę o nim bez przerwy. Chcę go mieć. Chcę magiczny, latający dywan.

Od jakiegoś czasu wszyscy oszaleli na punkcie dywanów we wzory geometryczne. Nastąpił boom na deseń chevron, marokańską koniczynkę i trellis. Nic dziwnego, bo jeszcze nie tak dawno mało kto słyszał u nas o takich dywanach (czy wzorach w ogóle), a jeszcze rzadziej można było je spotkać w naszych domach. Rynek wspaniałomyślnie dla klientów i własnych wskaźników sprzedaży zadbał w końcu o odpowiednia ofertę i rozpoczęło się szaleństwo zakupów. Dywany i chodniki o geometrycznych wzorach, wziętych wprost z amerykańskich domów, trafiły na polskie podłogi. To jest bardzo optymistyczne i pozytywne. Sama na fali zachwytu kupiłam dwa chodniki tego typu. Dobrze, że w ten sposób poszerza się nam kanon . Myślę, że któregoś dnia szaleństwa i mody się ustatkują i będziemy w sposób zrównoważony, przemyślany sięgać po elementy wyposażenia domów, nie skazani już na grę trzema możliwościami na krzyż.

Tymczasem we mnie, jakby na przekór, pojawiła się najpierw nieśmiało, a następnie zaczęła nasilać się i rozpalać, nowa miłość. I nie była to bynajmniej przekora dyktowana samą chęcią przekory. To raczej jakby oddech, przystanek. Tyle już pięknych dookoła geometrycznych dywanów, że można spokojnie odetchnąć i powiedzieć, co naprawdę się lubi.

Lubię klasyczne, perskie dywany w pastelowych kolorach! Zaczęło się od zdjęcia, które zapadło mi w pamięć i ilekroć je zobaczyłam, zatrzymywałam się przy nim na dłużej, zastanawiając się, co tak bardzo mnie w nim oczarowało.

Chodnik, proszę Państwa. Klasyczny, może nieco wytarty, ciepły kolorem i przędzą. Latający dywan w przedpokoju.

Kolejnym istotnym wydarzeniem był zakup jednej z moich koleżanek. Kupiłam do sypialni różowy klasyczny dywan! Napisała mi któregoś dnia. I całą resztę urządzę dopiero, jak przyjdzie. Zobaczyłam i szczerze uznałam, że jest piękny. I znów pomyślałam o różowym chodniku w białym holu. I o białym holu pomyślałam. O przedpokoju białym. Gdzie podłoga jest biała, ściany, meble i drzwi. O moim przedpokoju sobie pomyślałam. I o różowym chodniku. I że chcę go mieć. Ten różowy chodnik w moim białym przedpokoju.

Zaczęło się! Szukanie. Szukanie czegoś, co mogłabym kupić, oraz inspiracji, które pomogłyby mi ustalić, czego powinnam szukać. Przy okazji uderzyło mnie to, że na wszystkich zgromadzonych pinach, oprócz wymarzonego klasycznego persa, znajdowałam wiele elementów, które już mam i lubię. To mnie utwierdzało w przekonaniu, że podjęłam dobrą decyzję i że idę dobrym tropem.


 


 

Latający dywan w przedpokoju

 


 

Pomyślałam, że skoro jest to tak szalona zachcianka, a przedpokój należy raczej do pomieszczeń mocno zadeptywanych, poszukam czegoś godziwego z drugiej ręki, żeby nie było żal utytłać persa błotem i sosnowym igliwiem. Obejrzałam już dziesiątki propozycji na portalu aukcyjnym. Wiem czego szukam, ale wciąż nie znalazłam dywanu idealnego.

Nie zrażam się. Czekam.