Kwiecień plecień o marmurze i planach

Zaczął się kwiecień plecień. Kto uwierzył w moją podróż do Hamptons, o której informowałam was wczoraj na FB? No tak, to był prima aprilis, ale od czegoś trzeba zacząć, prawda? Mam taki plan i marzenie, kiedy mi się go uda zrealizować, czas pokaże. Oby nie było to na Świętego Nigdy.

W tym primaaprilisowym poście przepraszałam was również za lekkie zaniedbanie, jakiego dopuszczam się ostatnio, ale z tym zaniedbaniem to też nie do końca est prawda. W rzeczywistości zaniedbuję was tylko pozornie (oho, wkraczam w niebezpieczną retorykę…). Po pierwsze myślę o was codziennie witając was każdego dnia jakimś miłym widoczkiem na Instagramie i mam nadzieję, że jakoś wam życie tymi widoczkami umilam.

Po drugie jestem w trakcie gromadzenia materiałów, które będą mogły ujrzeć światło dzienne dopiero za jakiś czas, na szczęście już za niedługo. Część z nich trzymam jeszcze w tajemnicy, a część już odrobinkę wam ujawniłam. Obiecuję, że kolejny wpis zadedykuję aranżacji sypialni w stylu Hamptons, co prawda jeszcze nie na żywo z Long Island, ale ze Sweet Living Home Inspirations. Opowiem wam to, o czym mówiłam gościom imprezy z okazji Dnia Kobiet i zaprezentuję propozycje stylizacji łóżka. Myślę, że będzie i ładnie i inspirująco, zwłaszcza, że na żywo podobało się bardzo. Więc jeszcze momencik, jeszcze odrobinka waszej cierpliwości.

Po trzecie za kilka dni wychodzi kolejny numer Gazzetta Italia, dla której zaczęłam pisać w tym roku. Mam nadzieję, że chociaż część z was zdecydowała się kupić numer z moim debiutanckim artykułem o Marii Rosarii Boccuni, do którego dołączyłam również całkiem sporą garstkę moich zdjęć.

Tym razem w gazecie pojawią się aż dwa moje artykuły, typowo lifestylowe, jeden poświęcony kuchni, a drugi malarstwu. Bądźcie czujni i i odwiedzajcie Empik!

I to nie koniec, bo w zanadrzu trzymam jeszcze parę niespodzianek, ale o nich nie powiem wam nic i tylko mam nadzieję, że ze wszystkim uda mi się uporać jak najszybciej, żeby za bardzo nie nadwerężać wszej cierpliwości.

Wiosna działa na mnie inspirująco. Czając się z tymi wszystkimi nowinkami i planami zostawiam wam widoczki marmurowego stolika kawowego IDEEËN, który przebywa u mnie gościnnie w drodze do… sama nie wiem, dokąd! Jego obecność nastroiła mnie do małych refleksji na temat surowców, a mianowicie, że szlachetne materie obronią się zawsze i sprawiają przyjemność już samą swoją szlachetnością. Tak jest z jedwabiem, z kaszmirem, z kryształem, z mosiądzem, z marmurem. Pewnie przykładów można by mnożyć.

Wystarczy na nie spojrzeć: ich barwy, tekstury, struktury mają w sobie coś prostego i uwodzącego. Nie są ani idealne, mają w sobie tę niepowtarzalność, jak linie papilarne u człowieka. Spróbujcie się przyjrzeć albo są kruche, albo wrażliwe na uszkodzenia, na temperatury, łatwo ulegają przebarwieniom, ich powierzchnie i wybarwienie nie są w stu procentach jednolite. Drobne niedoskonałości są ich zaletą. Mają w sobie coś w rodzaju życia, są autentyczne.

Tak jak marmur. Ktoś ostatnio pisząc o nim bardzo słusznie zauważył: ciepły i zimny równocześnie. Miękki i twardy, chciałoby się dodać! Nadwrażliwy: każdy kwiatowy płatek może go nieodwracalnie zabarwić zaledwie w ciągu paru chwil, a jednak obserwowanie niepowtarzalnych rysunków na jego powierzchni niemal czaruje wzrok.

Gdy kuchnia czy łazienka wyłożone marmurem pozostają w sferze (przyjemnych) marzeń, warto mieć chociaż pół metra kwadratowego tego cuda.

marble ideeen.pl - homelikeilike.com

tulipany - homelikeilike.com

marble table ideeen.pl - homelikeilike.com

marble - homelikeilike.com

starfish - homelikeilike.com

marble - homelikeilike.com

frutti di mare - homelikeilike.com

kwiecień plecień - homelikeilike.com


  Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.

Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz