a59c0d28a011bfa5f0288f9ca1d495ba

Jesienne porządki – po co nam Halloween

Zapraszam na jesienne porządki. Pokażę wam, co warto wyrzucić, co warto zostawić, co warto odkurzyć. Mam dla was masę inspiracji dzisiaj. Prawdopodobnie jeszcze takich nie widzieliście.

Znacie ten wierszyk: „Zamienił stryjek, siekierkę na kijek”? Wiecie, co dziadek miał na początku? Domek z ogródkiem pod Gródkiem. Na koniec został z kijkiem. Dlaczego? Bo mu się znudziło!

Do czego zmierzam? Czekajcie, wdech – wydech – wdech – wydech… Nie mogę na spokojnie, bo mnie nosi! Opowiem więc po kolei:

Zazdroszczę Amerykanom (pewnie nie ja jedna). Zazdroszczę im ich pięknych domów, imprez w ogródkach, celebrowania uroczystości. Zazdroszczę, że dobrze się bawiąc potrafią robić świetne interesy. Tworzą popyt i dbają o podaż. Lansują święta, rozbudowują ich celebrację, na bieżąco uatrakcyjniają ofertę handlową w postaci wszelkich sprzętów niezbędnych do świętowania – stroje, przebrania, ozdoby, naczynia, potrawy. Wszyscy są zadowoleni. Uwaga! Wszyscy są zadowoleni – ci, którzy się bawią i ci, którzy bawiących się zaopatrują. Nad całością czuwa troskliwe oko mediów, które, jak żadne inne, potrafią wzmagać we wszystkich poczucie zadowolenia. Ach! Bawić się i świętować jak Amerykanie! To dopiero coś!

Więc przytargaliśmy sobie do Europy Halloween. Straszno trochę i jakby brzydko. Środek tygodnia, dzieci śmigają po wiejskich, nieoświetlonych drogach. Zimno! Za zimno na przebieranki. Więc dzieciaki wciskają przebrania na kurtki i jeszcze brzydziej od tego wyglądają. Do domów stukają i wołają: Cukierek albo psikus! … Słabo brzmi… Długie, nie rymuje się… Nie to co trick or treat. Zanim uda im się skończyć hecne zawołanie składające się z siedmiu sylab, nękani mieszkańcy zamykają z niechęcią drzwi przed nosem. Halloween! Co to za święto!? Poza tym ksiądz nie pozwala.

Ok, a jak ktoś nie ma dzieci i księdza też nie ma w poważaniu? Czytam ostatnie wpisy na ulubionych blogach wnętrzarskich, a tam… Moc propozycji na to, jak świętować Halloween bez Halloween. Żeby dynie nie były pomarańczowe, żeby nie było przy nich kościotrupów. Powiedzmy sobie głośno i szczerze: nie podoba nam się ta estetyka. Wiecie co? Większość tych ładnych dyń z amerykańskich inspiracji nawet nie jest wziętych z halloweenowych dekoracji. Przyjrzyjcie się dobrze drugiemu planowi, przyjrzyjcie się dobrze podpisom pod zdjęciami: to dynie ze… Święta dziękczynienia. I co teraz? Szkoda rezygnować z dobrej zabawy w środku przygnębiającej jesieni. Trzeba sobie jakoś te długie, ciemne wieczory umilić. Przecież nie będziemy piec indyka z okazji Thanksgiving day. Resztki zdrowego rozsądku jeszcze nam zostały (patrz wyżej). I…?

Zdjęcie pochodzi ze strony sa.arabiaweather.com

Co to jest? A nic takiego… Zaczynam jesienne porządki i po prostu zdmuchnęłam grubą warstwę kurzu i zapomnienia ze starych polskich i europejskich tradycji… Chcecie zobaczyć, co było pod nią?

Dzień Świętego Marcina to bogata w tradycje uroczystość obchodzona we wszystkich krajach Europy. Najbardziej wyrazistymi symbolami tych tradycji są lampiony i gęś. Jak zwykle, w centrum zabaw i zwyczajów znajdują się dzieci – biorą udział w pochodach z lampionami, po zmierzchu, są obdarowywane suszonymi owocami i orzechami. W Polsce świętomarcińskie tradycje najmocniej są kultywowane w Poznańskiem oraz w Jaworze. Jest ich bardzo dużo. Najbardziej znanymi są rogale świętomarcińskie i pieczona gęsina. Ze Świętym Marcinem kojarzone są: gęś, biały koń, dzban oraz iskry i lampiony. Przy tak różnorodnej i wdzięcznej symbolice obchody tego święta powinny być bogate w formie i tym samym niezwykle przyjemne. Co więcej, to dzień wolny od pracy (zgodnie ze starą tradycją Święty Marcin zamykał rok prac gospodarskich, rolnych, połowów). Jednak nie dlatego Święto Marcina jest dzisiaj dniem wolnym od pracy. Tego dnia odpoczywamy na pamiątkę odzyskania Niepodległości.

Wiecie co? Gdyby Amerykanie mieli taki grunt – połączenie starego, tradycyjnego święta kościelno-ludowego z najważniejszym świętem państwowym, handlowcy szaleliby na potęgę, a ludzie szykowaliby się do uroczystych obchodów co najmniej z miesięcznym wyprzedzeniem. Na stołach przykrytych śnieżno-białymi obrusami, na srebrnej zastawie leżałyby złociste pieczenie z gęsi. Na paterach układano by stosami rogale świętomarcińskie. Dzieci dostawałyby w prezencie woreczki pełne suszonych owoców, ozdobione rysunkiem gęsi. I w końcu domy, domy byłyby ozdobione figurkami gęsi, dzbanami i setkami, setkami lampionów. Dominowałyby kolory narodowe – biało-czerwone i nikomu nie kojarzyłyby się ze smętnym peerelem i bukietem przywiędłych goździków.

Pytanie? Kto z was świętuje 11 listopada i przybiera odświętnie dom? Och, jaki las rąk, nie wybijcie mi oczu podnoszonymi w górę palcami!

Dzisiaj mam dla was inspiracje na 11 listopada i z całych sił gwiżdżę na Halloween.

American dream tak!, nightmare – nie!

W roli głównej: pieczona gęś

 

w całości…

…sama pierś

 

Obowiązkowo biało-czerwone akcenty. Flaga przed domem to minimum, ale nie dla osób kochających piękne wnętrza!

1, 3, 5 – mintgrey.pl; 2 – rogalemarcinskie.pl; 4, 6 – zarahome.com

Dzbanek gęś – zarahome.com; świeczki – mintgrey.pl

Znalezienie sensownych inspiracji w kolorze biało-czerwonym nie jest proste. O nie! Ale coś udało mi się wybrać. Przede wszystkim: dynie są świetne!

Zdjęcie z www.becauseimaddicted.net

Zdjęcie z www.becauseimaddicted.net

Z delftami? A jakże! U mnie zawsze!

Niestety, biało-czerwone stoły na Pinterest to albo stoły bożonarodzeniowe, albo weselne. Wstyd, nie?

Biało-czerwone bukiety, które naprawdę nie muszą trącić nudą

Biało-czerwone słodycze? No jasne!

Nie mówcie mi tylko, że to lansowanie sztucznych tradycji na siłę, bo w kontekście Halloween umrę ze śmiechu, nie opublikuję już więcej żadnego wpisu i będzie wam przykro.

Na zakończenie, w nadziei, że nie podejrzewacie mnie o demagogię, chciałam wam napisać, że dzisiaj właśnie złożyłam zamówienie na gęś i 11 listopada zapraszam was tu, na homelikeilike.com na obiad świętomarciński w oprawie niepodległościowej. Liczę na was!


Źródło zdjęć – o ile nie podano inaczej – Pinterest

– Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –

  • O Luiza, dałaś czadu i masz absolutną rację. Nie potrafimy tworzyć pięknych i radosnych tradycji, u nas 11 listopada jest dość smutnym świętem, marudzimy że to przez listopad, że szaro, zimno i że się nie chcę. Aż mnie ciarki przeszły, ach gdyby tak wskrzesić ideę takiego radosnego 11 listopada, gdzie rodzina spotyka się przy stole w tych pięknych kolorach i tradycyjnymi potrawami. Mam to szczęście, że co roku udaje mi się skosztować pyszności o których piszesz. Mam teściów z Poznania. Teściowa robi najlepszą na świecie modrą kapustę, do tego „pampuchy” miękkie, puszyste, lekko słodkie a mięso, delikatne, rozpływające się w ustach i kompot. Na deser Rogale Marcińskie właśnie, które tylko 11 listopada tak smakują. Luiza wchodzę w to. 11 listopada obiad u mnie, biały obrus, piękne kwiaty, i pyszny obiad i flaga przed domem:).

  • A i zapomniałam dodać: Luiza na prezydenta!!!!

  • krystyna

    Jestem za świętowaniem niepodległości ( ale nie tej Pis-owskiej)….
    i świetny podajesz projekt – 11 listopada świętujmy niepodległość z gęsią i marcinkami na stole
    Luizo masz tak świetny pomysł ,że warto by było to nagłaśniać i w końcu nie zazdrościć Ameryce,A o tradycji z lampionami pierwszy raz słysze i daję słowo u mnie też w ten dzień będzie gęś (a niech mnie gęś kopnie – gdzie ja dobrą kupię????
    ps. najlepsze marcinki pieka w poznańskiem,a szczególnie w Szczepankowie….

    • Absolutnie, żadnej polityki. Tu chodzi o piękno i jego kultywowanie.
      Co do gęsiny, spróbuj popytać, w wiejskich sklepach na przykład.

      • krystyna

        otóż to , mieszkam na wsi i gęsi nie mogę kupić…ot , taka wieś…

    • Krystyna, ja jem marcinki z Puszczykowa:)

  • Catti

    Lui, a mogłabyś ten tekst wysłać do wszystkich(!) ( nie tylko babskich) gazet …. ale do babskich przede wszystkim!! 😉 i rozesłać jeszcze po necie?
    czytałam ze ściśniętym gardłem i pewnego rodzaju wzruszeniem…
    jak dla mnie w samo sedno i całym sercem jestem na tak!!
    a co mi tam… też zrobię gęś 😀
    i biało-czerwony bukiet zorganizuję….. jednym słowem czuję się zaproszona i zaproszenie przyjmuję 🙂

    dziękuję 😉

    • Catti, dokładnie tak samo się czułam czytając ten wpis. Luiza zorganizujmy coś na necie, jakieś pospolite ruszenie:)

      • Catti

        każda babska gazeta, a mam tu na myśli absolutnie subiektywnie, takie tytuły jak „Twój Styl”, „Pani”, „Wysokie obcasy”, „Zwierciadło” i „Werandę” ma na pewno pocztę mailową (listy od czytelników)… tam jeszcze dziś powinien zjawić się ten tekst… jestem przekonana, że nie przejdzie bez echa 😉
        jestem przekonana, bo tekst jest genialny….
        czapki z głów…

        • Catti, wzruszyłaś mnie bardzo. Ogromnie Ci dziękuje <3 Nie mogłam zasnąć. Myślałam. Zapraszam do udziału w wydarzeniu na FB #obiadbiałoczerwony 🙂

          • Catti

            Luiza, wyślij ten wpis tak czy tak do papierówek…
            FB ma pewnie same zalety, wiem, że teraz tam toczy się życie, ale ja jestem w takim razie „obok życia”, bo nie mam tam konta i „nie polubię” …
            mam wrażenie, że ilość lajków może nie być tożsama z ilością przemyśleń… i nie chodzi tu o to, by zrobić rewolucję, by iść w stronę „show”, ale może powolutku w niektórych domach wprowadzić akcent tradycji, takiej „naszej”, bo Twój pomysł jest naprawdę przedni…
            wystarczy, że w jednym z domów pojawi się pierś z gęsi na świątecznym stole, a w innym biało-czerwony bukiet, dynie czy wianek… i tak co roku…

          • Obawiam się jednak, że czasopisma mają zbyt długi czas reakcji. Numery listopadowe są już dawno w kioskach. Ale bardzo, bardzo ci dziekuję za doping, mam pewien pomysł i staram się go zrealizować.

      • krystyna

        Jestem za…

  • Iza

    Mieszkamy w Szwajcarii, u nas 11 listopada dzieci będą kroczyły przez ciemne miasto oświetlając drogę tylko swoimi lampionami, zrobionymi zgodnie z tradycją z … rzepy. 🙂 Tego dnia imieniny obchodzi nasz starszy syn, chociaż nie jest Marcinem. Będzie radośnie, odświętnie i nawet biało czerwono, bo to także barwy szwajcarskie. Co nie znaczy, że nie pamiętamy o polskim święcie. Podoba mi się ta idea. 😀

    • Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz! Czyli jednak, te tradycje nie są za siedmioma górami, za siedmioma lasami, tylko całkiem blisko 🙂 Pozdrawiam!

  • Oj gęsi nie będzie u nas, bo nie jadamy mięsa… ale zaraz zamawiam biały mak, piekę rogale na 11 listopada. 😀 Flaga u nas obowiązkowo wisi, u mnie we wsi chyba tylko u nas 🙁 Dokupię drugi uchwyt i drugą flagę, a co! (niesymetrycznie mam teraz na domu;) ) Niech wieśniacy miejscowi zobaczą jak świętować trzeba 😀 (za to banerami dudosława wszystkie płoty obwieszone mieli :o)

    Piękne te inspiracje pokazałaś. A amerykanie to potrafią świętować i to jak pięknie i jak hucznie! Zaraz na pinterście zakładam nową tablice – narodową! eee słabo brzmi, coś wymyśle bardziej chwytnego 🙂 trochę od ciebie fotek pożyczę na początek. Boski jest ten wieniec na drzwi z hortensji 😮 Dynie posadzę na wiosnę, będzie co malować na biało-czerwono 🙂

    Też o tych zwyczajach świętomarcińskich nie słyszałam za bardzo 🙁 coś tam w Poznaniu się dzieje, ale to nie moje rejony, w sumie o samych rogalach się dopiero kilka lat temu dowiedziałam. Chyba musisz naszykować bardziej szczegółowy post 😀

    Świętować 11 listopada potrafią chyba tylko narodowcy i kibole, Hucznie i z przytupem 😀

    Pozdrawiam Emila

  • Widzę, że dałaś do myślenia ☻Cóż 🙂 Każdemu radość sprawie coś innego i każdy kieruje się własnymi wartościami. W Polsce nie przyjęło się celebrowanie 11 listopada w sposób tak okazały jak w USA na pewno z wielu powodów. Przede wszystkim charakteryzujemy się raczej dość skostniałymi poglądami w kontekście wynoszenia na piedestał symboli, więc nie dziwi mnie, że w kaczkę nie wtykamy wykałaczki z mini flagą, a nasze mieszkania nie są odstrojone w narodowe barwy. Przyświeca temu głównie hasło „nie wypada”, to SYMBOL i myślę, że to tyle 😉 Nie ma tu braku lekceważenia tradycji itd. Po latach historycznych horrorów zachwycamy się wolnością i wdychamy pełną piersią amerykański i nie tylko, gwiezdny pył, ale jeśli ktoś odczuwa z tego radość życia to super! 🙂 Podejście do sprawy bardzo ciekawe, ale nie dajmy się też zwariować 😉 Dzieci okutane w przebrania nie będą bardziej bezpieczne niż dzieci biegające po tych samych ciemnych wiejskich ulicach z lampionikami 😉 Ściskam!

  • się skasował mój komentarz? 🙁

    • Nie widzę żadnego poprzedniego… 🙁

      • hm? napisałam tam, że chciałabym, żebys utworzyła wydarzenie na FB 🙂

  • Anna Buczek

    Ta idea bardzo mi się podoba,żeby w szczególny sposób dekorować dom i stół w Swięto Niepodległości. U nas jest jeszcze imieniny Marcina . Obok flagi, biało-czerwony wianek na drzwiach pojawi się tego roku. dzięki za inspiracje. Blog świeży i pełen treści, autorka z osobowością, gratuluję!

  • Mam wrażenie, że jakiś czas temu wstydziliśmy się naszej flagi. Teraz już jest odrobinę chyba lepiej.
    A co do świąt. Nie obchodzę halloween, bo dla mnie to raczej dzień wspomnień i zadumy. Z naszych słowiańskich pięknych świąt obchodzę Kupałę – zamiast Walentynek. Lubię też puszczanie wianków – widok morza świec kołyszących się na wodzie.

  • W Piotrze i Pawle co roku w okolicach tego dnia pojawiają się świętomarcińskie rogale, dzięki czemu miałam okazję ich próbować, a w tym roku, po tej lekturze kupię na pewno i się nimi objem, a co! 😉

    I generalnie to tym wpisem przywróciłaś mi wiarę w ludzkość 😉 Bo już zaczynałam wątpić. Nie znoszę obchodzenia u nas Halloween, bo to po prostu gryzie się jak nic z naszą kulturą i tradycją spędzania dni z przełomu października i listopada. A jak komuś tak bardzo brakuje świąt, to niech zacznie fajnie obchodzić te „nasze” właśnie. Poza wspomnianymi przez Ciebie, mamy przecież coś tak niesamowitego jak Andrzejki – pełne wróżb i magii. I jeszcze za mojego dzieciństwa, które wcale nie było aż tak dawno, to właśnie Andrzejki sprawiały wiele radości w te już całkiem szare dni. Oj, temat rzeka. A mamie podrzucam pomysł na gęsinę na niepodległościowy obiad 😀

    • Jest nas więcej, romantyczek 🙂 Zrobilam rozeznanie, rogale powinny być też w ofercie Bliklego, a także w niektórych lokalnych cukierniach. Trzeba się dowiadywać.

  • Może jakąś zmasowaną akcję blogerską – jeszcze są prawie 2 tygodnie! To jest fantastyczny tekst – zawsze ten Dzień Niepodległości taki smętno-jesienny, bo nie możemy się bawić w środku lata jak amerykanie; a tak – z tą gęsią, drobiazgami dla dzieci, biało czerwonym wystrojem (oj mam czerwony bieżnik i sporo czerwonych akcentów :), ja to biorę. I tak jak piszesz, nie straszy, jest powód do świętowania, dla tych, co ważny Kościół – jest św. Marcin, dla tych co bardziej świecko – dzień niepodległości, jedzenie (gęś, rogale), a i wódki (lub śliwowicy czy miodu pitnego, jak sarmaci :D) w razie czego nikt pod tą gęsinę nie zabroni.

    Przyjmuję zaproszenie, tekst będę szerzyć wśród bliższych i dalszych krewnych i znajomych królika. A jak się nie rozpakuję przed 3 listopada, to i u mnie jakiś post się pojawi w klimacie 😀 (bo 11, to ja będę prawdopodobnie w pastelowym szpitalnym pokoiku :))

  • Agnieszka

    Super pomysł, przyłączę się z przyjemnością.

  • Ewa

    Luizo, zaskoczyłaś mnie. Jestem z północnej Polski, ze świętym Marcinem miałam do czynienia w czasie weekendowego listopadowego wypadu do Poznania, ale podobało mi się. Halloween to telewizyjno-marketowe święto, ignorujemy je, ale dzieci są zdezorientowane. Bardzo podoba mi się zestawienie pieczona gęś-lampiony-rogale, flaga niekoniecznie, ale kwiaty owszem. Może też spróbuję? W moim regionie 11 listopada nie kojarzy się z niczym. Gratuluję wpisu, który wnosi coś oryginalnego do tego blogowego morza. Pozdrawiam – zielony ogród:)

    • Spróbuj! <3 Nie chodzi o to, żebyśmy się spinali, a jeszcze bardziej nie chodzi o to, żeby robić coś na siłę. Wybierzmy coś, co nam się podoba i skorzystajmy z okazji w sposób, który przystaje do naszej rzeczywistości (szeroko pojętej) 🙂 Ja Ciebie też gorąco pozdrawiam.

  • Małgorzata Wegner

    Luiza to jest genialny tekst. Jestem nim zachwycona i najnormalniej w swiecie brakło mi słów…

  • Bardzo rzeczowy wpis, czytałam z największą przyjemnością

  • Luiza, przeczytałam przed chwilą niezwykle mądry i inspirujący wpis. Niestety, Polacy to naród, który uwielbia narzekać, nie potrafi cieszyć się z tego co ma i chyba dlatego z taką łatwością i pazernością wręcz rzuca się na obce święta, nie znając nawet ich historii. Po co nam Halloween w obliczu pięknej tradycji zapalenia znicza na cmentarzu? Dziś byłam po wielu, wielu latach na grobach – przypomniałam sobie, jak to dobrze być wśród swoich i pielęgnować to, co nasze. Święto Niepodległości, o jakim napisałaś, zawsze marzyło mi się, gdy mieszkałam w Irlandii. Niestety, żal mi się robiło, gdy oglądałam w telewizji manifestacje wzajemnie zwalczających się i ziejących nienawiścią antagonistów. Wiele jeszcze musimy się nauczyć, a przede wszystkim nauczyć się cieszyć tym, co mamy i z tego, kim jesteśmy! Kochana, ja również uważam, że ten post powinien zostać opublikowany!

    • Kasiu, jak zwykle, jestem Ci ogromnie wdzięczna za Twoje serdeczne wsparcie. Mam nadzieję, że pomysł uda się choć trochę rozpropagować. Media nie są łatwe w kontakcie, niestety. Rozesłałam informacje, zobaczymy, czy coś z tego wyjdzie.

      • Trzymam mocno kciuki!
        Luiza, może śniadaniówka? Tam często zaprasza się blogerki. A Ty masz naprawdę cudowną ideę do przekazania 🙂

  • Bardzo bym chciała, żeby 11 listopada był pozytywnym świętem, takim biało czerwonym z patriotycznymi piosenkami, z opowieściami jak udało nam się przetrwać dzięki sile, miłości do ojczyzny i determinacji, bo przecież przetrwaliśmy jako naród bardzo ciężkie czasy. Patrzę jak dzień Niepodległości obchodzi się w Izraelu, jak wszędzie jest biało niebiesko, jak wszyscy się cieszą i celebrują każdy moment, jak wiele mówi się o ludziach i kraju w tym czasie. Zabawa, śmiech, radość i dobre jedzenie niech będzie i u Nas. Pozdrawiam, Kasia

    • Dziękuję Kasiu. Może powoli, chociaż w pewnych kręgach, uda się nam wprowadzić dobre zwyczaje. Mam nadzieję, że nie jestem naiwną romantyczką 😉

  • No to za tydzień będzie gęś jak się patrzy! 🙂

  • Anna Jasiewicz

    R E W E L A C J A ! Strzał w sedno. Cudnie to opisałaś! Podaję dalej.

  • CCH

    Pani Luizo, tekst jest genialny! Brakuje mi właśnie ludzi takich jak Pani, bez kompleksów względem innych krajów, z dobrym pomysłem do wdrożenia 🙂
    „z całych sił gwiżdżę na Halloween” – jak dla mnie bomba, zgadzam się w 100% 🙂
    pozdrawiam serdecznie

  • Pingback: Checklista na 11 listopada - Home like I like()

  • Pingback: 11 listopada 2015: Święto Niepodległości | Mikmok Blog()

  • Justyna

    Luiza… przeczytałam z zapartym tchem. Genialny. Odważny artykuł. Podpisuje się pod każdym Twoim słowem. A dodam, ze „Polacy nie gęsi, i swój język mają”. I wciąż o nim zapominają. O gęsiach nie wspomnę 😉 zachłystując się cudzym 🙁 Hallowen nie obchodze. Nie czuję tego. Ale natchęłaś mnie…i w tym roku oprócz rogali świętomarcińskich, które uwielbiam i zawsze u nas są 🙂 będzie dekoracja domu. Biało czerwona. A na obiad podam gęś!! A co!! Thanks for this giving 🙂

    • To strasznie miłe znaleźć nowy komentarz pod wpisem sprzed roku. Mam nadzieję, że obecna … przewalanka polityczna nie wpłynie negatywnie na świętowanie tego pięknego dnia. Chciałoby się wciąż ciepłego akcentu w środku szarego listopada 🙂

  • Pingback: Obiad biało-czerwony, czyli listopadowy stół - Home like I like()