Galeria ścienna – od teorii do praktyki

Niesamowite, czyżby w ciągu paru dni od zapowiedzi udało mi się dojść do realizacji? Wspominałam, że spośród wszystkich pomysłów, które zaczęłam wdrażać w życie, najprędzej pokażę wam nową odsłonę mojej galerii ściennej. Ramę odebrałam w czwartek. Dusza ramy czeka na oprawę od wakacji. Zanim rozwieję wszelkie wątpliwości (proszę nie przewijać na dół, proszę cierpliwie czytać po kolei), opowiem wam, jak to z moją galerią było.

Galeria ścienna była początkiem mojej przygody na znanym i lubianym forum. Postanowiłam zrobić porządek z obrazkami nad kanapą. Nie musiałam rozglądać się za niczym nowym, bo ja – jak wiecie – w ramy zawsze mam co włożyć. Wyzwaniem było uporządkowanie wszystkiego. Na początku było tak:

galeria ścienna

…plus kilka innych obrazów w różnych kątach pokoju. Nigdy nie uważałam, że galerie muszą składać się albo tylko z malarstwa, albo tylko ze zdjęć rodzinnych, albo tylko ze zdjęć innych. Moja galeria składa się zawsze z tego, co bliskie mojemu sercu i na co chcę często patrzeć. W związku z tym do uporządkowania miałam reprodukcje akwarelek przedstawiających Włoskie miasta, obraz olejny z wielkim dzbanem, stare zdjęcia Rzymu oraz rodzinne fotografie.

Oprócz organizacji na ścianie postanowiłam uporządkować całość kupując nowe ramy. Bardzo mi się podobały galerie w białych ramach, a mój dom bieli potrzebował zdecydowanie.

Źródło: www.pinterest.com

Powoli rozpoczęłam wymianę ram, przy czym nie chciałam, żeby wszystkie były tego samego rodzaju, pozwoliłam sobie również na połączenie różnych odcieni bieli.

galeria ścienna

Idąc za radami, które wyczytałam w internecie, chciałam początkowo układać obrazy na podłodze i w ten sposób szukać ułożenia idealnego. Może i spoglądanie na świat z perspektywy bociana jest przyjemne, ale gdy obserwowanym obiektem jest galeria, która ma zawisnąć na ścianie, traktowanie jej z góry nie należy do najlepszych pomysłów. Okazało się, że najwygodniejsze będzie przesuwanie prostokącików w Paint’cie. Zrobiłam zdjęcie ściany z tymi obrazkami, które udało mi się powiesić, pozostałe zamarkowałam dublując obrazki do nich podobne gabarytowo i zaczęło się przesuwanie.

galeria ścienna

Aż w końcu znalazłam kombinację najlepszą. Tak wyglądała w komputerze:

A tak już na ścianie:

Byłam z niej naprawdę bardzo, bardzo zadowolona. Co prawda zastanawiałam się, czy pod obrazem z dzbanem nie dać przypadkiem jeszcze jakiegoś elementu wypełniającego, ale ostatecznie galeria została w takim stanie do czasu uszkodzenia zdjęcia-serduszka. Zmieniłam jedynie brązowe drewniane ramy rzymskiego tryptyku na czarne, lecz bardzo wąskie, żeby nie przytłoczyły białych towarzyszek.

Ponieważ jednak cały pokój powoli się zmieniał, łagodniały kolory dookoła, paleta barw się krystalizowała, mimo że bardzo lubię obraz z dzbanem, przestał on pasować do całości. Zrobił się zbyt ciężki. Pewnego dnia pomyślałam, że mogłabym go wymienić na coś w błękitnych kolorach. Tylko na co?

Aż razu pewnego, zupełnie niespodzianie… znalazłam… apaszkę z jedwabnego żakardu. Miłość od pierwszego wejrzenia! Kolory, deseń, splot, włókno – wszystko wspaniałe, cudowne, idealne!

Zamówiłam ramę. Odebrałam i… tak! Całość zawisła na ścianie tak szybko, jak chyba żaden z moich dotychczasowych zakupów.

galeria ścienna

wall gallery

Jeszcze nie zdążyłam się do niej przyzwyczaić. Wklejam wam nowości gorące, jak szarlotka, którą dzisiaj upiekła moja mama… Powiedzcie, czyż nie jest urzekający ten kawałek jedwabiu?


– Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –