Galeria ścienna i co dalej – materia za szkłem

Zauważyłam dość częsty problem wśród osób urządzających swoje wnętrza, a dotyczący galerii ściennych. W wielu miejscach możemy znaleźć bardzo dobrze omówiony sposób rozmieszczania i organizowania galerii w różnych częściach mieszkania: nad kanapą, na klatce schodowej, w hallu, w sypialni, tymczasem niejeden właściciel wnętrz zatrzymuje się bezradnie z pytaniem: ok, ale co dać za szkłem, co włożyć w ramki?

Osobiście pomysłów mam ogrom. Jestem w stanie zapełnić chyba każdą liczbę pustych ram, dlatego, aby zachować czytelność tego wpisu i nie zamęczyć was masą kłębiących się w mojej głowie idei, dzisiaj zatrzymam się tylko na jednym z motywów. Są nim tkaniny. Mam do nich ogromną słabość! Przepadam za wzorami na tkaninach! Mogłabym je oglądać godzinami, dlatego uważam, że te najpiękniejsze, na szlachetnej bazie, zasługują na piękne ramy i zaszczytne miejsce w domu, za szkłem.

Od razu jednak zaznaczam: nie chodzi o jakąkolwiek szmatkę wsadzoną w ramki. Owszem, można, ale efekt będzie taki, jaka zawartość – jakikolwiek. Jeśli mamy coś eksponować, niech będzie to wyjątkowe, a najlepiej, jeśli będzie podkreślało nasze osobiste upodobania, doświadczenia, wspomnienia. To, według mnie, ogólna zasada, jaką należy przyjąć przy realizacji galerii ściennych i w ogóle przy urządzaniu wnętrz.

Wracam do tkanin. Szlachetnych tkanin. Drukowane lub haftowane lny, bawełny, jedwabie. Gdzie ich szukać? Polować, polować, polować. Na targach staroci, na portalach aukcyjnych, w second handach oraz w podróży do krajów dalekich! Dlaczego nie w sklepach? Bo tkaniny z masowej sprzedaży zazwyczaj na ramy nie zasługują, z kolei trudno nam będzie kupić skrawek, fragment kuponu nowej tkaniny z regularnej kolekcji uznanych projektantów …O ile nie zaprzyjaźnimy się z kimś, kto ma dostęp do próbników.

W zależności od klimatu, w jakim urządzacie dom, możecie sięgnąć po desenie wielokolorowe lub dwukolorowe. Drukowane, tkane lub haftowane. Poniżej przedstawiam tylko kilka propozycji, dla inspiracji, ponieważ ani nie wyczerpują możliwości, ani nie prezentują wszystkich interesujących gatunków.

A teraz przykłady zastosowań.

Spójrzcie na jedwabne irańskie cudo w mieszkaniu projektantki Marii Rosarii Boccuni, prezentowanym w jednym z ostatnich numerów Werandy. W połączeniu z piękną tkaniną, którą obito krzesła, tworzy mieszankę oszałamiającą!

Jedwab za szkłem - projekt Maria Rosaria Boccuni

Jedwab za szkłem – projekt Maria Rosaria Boccuni

Źródło: Weranda

Oto inne inspiracje:

Jedwab za szkłem

 

tkaniny za szkłem

tkanina w ramach

A na dokładkę dwie bliźniaczo podobne galerie, które rozbroiły mnie swoim urokiem. Kolekcja niezwykłych deseni oprawiona w tamborki do haftowania.

I u mnie w domu tkanina trafiła w ramy. Jednak nie tak dosłownie, jak tu powyżej przedstawiłam i jak bym docelowo chciała. Dość dawno temu, gdy wprost oczarowały mnie projekty tkanin Williama Morrisa, zupełnie nie miałam pomysłu na to, skąd wyczarować kupon jego urzekających “Strawberry Thief“. Byłam tak bardzo zachwycona tym deseniem, że w końcu postanowiłam go rozrysować i farbami przenieść na papier (a dosłownie na tekturę). Była to dość żmudna robota aż w końcu, któregoś dnia, o krok od finiszu, moje prace utknęły w martwym punkcie. Potem, przez kilka ładnych lat, malunek stał oparty o ścianę na poddaszu. W końcu uznałam, że historia zna wiele przypadków nieukończonych dzieł, które, pomimo swej niepełnej formy, znalazły uznanie wśród narodów, tak więc postanowiłam kupić ramy i wrzucić w nie moje niedokończone wariacje na temat “Złodziei truskawek”. Wyszło, jak wyszło, są już częścią naszego domu.

Oto oryginał:

I co z niego wyszło:

my kitchen - homelikeilike.com

A wy? Macie swoje ulubione wzory?


Źródło zdjęć: Weranda, www.meredithheron.com, Pinterest

Zapisz