Co Francuz wymyśli, to Polak polubi

“Bo Paryż często mody odmianą się chlubi
A co Francuz wymyśli, to Polak polubi.”

Nie wypada pewnie przyznawać się, że nie lubię Mickiewicza, ale może ten cytat odmieni mi moje zdanie o wieszczu.

Kojarzycie taką klasyczną scenę z amerykańskiego filmu, gdy dziewczę nastoletnie schodzi po schodach, na spotkanie przyjaciela, który przyszedł zabrać ją na pierwszy w życiu bal? Ten moment, w którym doświadcza ona uniesienia, serce mocno jej bije i przeczuwa, że jutro życie nie będzie już takie samo jak dotąd? Ominęła mnie taka chwila w życiu, lub raczej ominęłaby mnie, gdyby nie schody wiodące od dworca Venezia Santa Lucia w dół, do Canal Grande. Nie wiem, jak po nich zeszłam, jak stało się, że nie upadłam z wrażenia, może sfrunęłam, nie wiem. Nie pamiętam tych schodów. Dziś patrząc na zdjęcia widzę, że wysokie są i strome. Pamiętam tylko połyskujący w słońcu Canal Grande, to niezwykłe, traffico łódek, gondoli i autobusów wodnych, mrowie wenecjan i turystów wskakujących na pomosty, wysiadających, stojących przy burtach, tak jak w zwykłym świecie, zwykli śmiertelnicy korzystają na co dzień z komunikacji miejskiej.

Od tamtego dnia, gdy siedząc w pociągu z Mestre, ironizowałam dystansując się przedwcześnie od ogólnego zachwytu nad Wenecją, by chwilę później zaniemówić (co zdarza mi się raczej… nigdy), od dnia tamtego nie zarzekam się, tylko czekam pokornie na mistyczne oddziaływanie siły i uroku siedmiu cudów świata.

Dlatego też, gdy zaproponowano mi wyjazd do Paryża w sprawach służbowych, wiedziałam już, że jutro życie nie będzie już takie samo.

Pobyt w stolicy Francji był jak mgnienie oka, ale tyle wystarczyło, bo miłość od pierwszego wejrzenia rodzi się w mgnieniu oka. Zdaję sobie sprawę z tego, że czym innym jest codzienne życie i funkcjonowanie w jakimś miejscu, inne z kolei jest widzenie miasta z perspektywy turysty. W Paryżu mieszkać nie zamierzam, ale doświadczać go przelotnie i turystycznie – o tak! Wszystko, co mówią o tym mieście, jest prawdą. Byłam bliska śmiechu, szczerego, radosnego, gdy przechodziłam obok mężczyzn z niedbale owiniętymi w okół szyi szalikami – to takie stereotypowe! Ale i takie prawdziwie! Oni naprawdę tam tak wyglądają. Francuzki są drobne i noszą dopasowane w talii krótkie żakieciki. Bary wychodzą małymi stoliczkami na chodniki i jest ich zatrzęsienie, mijałam je na przemian z kwiaciarniami i piekarniami, a paryskie bagietki są chrupiące i prawdziwie pyszne. W poprzek fasad wysokich kamienic mkną kilometry kutych balustrad, czarnych, bogatych, pięknych. Nie ma kamienicy bez balkonów, tarasów. Zachwyca fakt, że nawet nowe plomby są utrzymane w stylu. Nie widać żadnych udziwnień, wszystko jest przemyślane, wyważone i tak bardzo bezpretensjonalne!

A co Francuz wymyśli, to Polak polubi.

paris - homelikeilike.com

paris - homelikeilike.com

paris - homelikeilike.com

paris - homelikeilike.com

paris - homelikeilike.com

Co Francuz wymyśli, to Polak polubi - paris - homelikeilike.com

Pod kolor – przypadkiem czy celowo?

co Francuz wymyśli, to Polak polubi - homelikeilike.com

Cukiernia w jednej z uliczek. I francuski żyrandol.

Sekwana powitała mnie również klasycznym widokiem – a jakże! – przepływającego statku. Woda w niej ma intrygujący, turkusowy kolor, jakby nie była rzeką, a wstęgą z morza.

paris - homelikeilike.com

Wieżę Eiffla udało mi się zobaczyć tylko z daleka.

sekwana - homelikeilike.com

Łuk Triumfalny połyskuje… różowym kolorem, a maszkarony na Katedrze Notre Dame są dokładnie takie… jak w bajce o Dzwonniku.

katedra Notre Dame - homelikeilike.com

Wiele widoków mogłam wychwytywać z przesuwającej się powolutku w korkach taksówki. Z zazdrością śledziłam przelotne pozdrowienie jakiejś młodej dziewczyny, którą zatrzymał fryzjer, dostrzegłszy ją przez witrynę swojego zakładu. Dziewczyna podeszła do znajomego i pocałowali się dwukrotnie na powitanie. Byli uśmiechnięci i najwidoczniej umawiali się, że spotkają się później, po pracy, ale na pewno. Jak często zdarza się wam widzieć znajomych całujących się z uśmiechem na powitanie?

paris - homelikeilike.com - Jutro życie nie będzie już takie samo

Jutro życie nie będzie już takie samo

Dane mi było usiąść na kolację w auberge. Łzy stanęły mi w oczach, gdy spróbowałam ratatouille, tym razem nie ze wzruszenia, a za sprawą ostrej papryczki, która poszła na pierwszy… ogień, nomen omen.

paris - homelikeilike.com

To nie bez, to prusznik amerykański o niebiesko-fioletowej barwie. Nie widziałam go nigdy wcześniej.

garden in paris - homelikeilike.com

Pożegnał mnie wschód słońca wędrującego po dachach Paryża. 24 godziny. Tylko tyle i aż tyle.

Jeśli tego jeszcze nie doświadczyliście, życzę wam, abyście mogli kiedyś poczuć, ile radości sprawia puszka z wieżą Eiffla, kupiona w pośpiechu, na pamiątkę, tuż przed odlotem.


Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.

– Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –