Burza w mózgu, czyli plany, plany plany

Tak, burza w mózgu, nie burza mózgów, bo mózg mam jeden, a w nim kłębowisko przewodów i połączeń, syczących, brzęczących, zwarcie za zwarciem, iskrzenie i przepięcia. Znacie ten wykład o mózgu kobiety i mózgu mężczyzny? Z mojego idzie dym. Wiem, że czekacie na prezentacje nowych fotelików, które całkiem zaskakująco pojawiły się wczoraj u mnie w domu.

Po wielkim falstarcie ramy na oknie kuchennym uznałam, że czas wziąć głęboki oddech i na nic już nie czekać. Tylko w ten sposób można dać się zaskoczyć miłym w końcu okolicznościom. I faktycznie, pierwsza przymiarka ramy okiennej odbyła się idealnie o czasie (dobry wykonawca to jednak podstawa). Nie tylko o czasie, okazało się, że wszystko pasuje idealnie, Nie tylko do okna, ale i do oka, mojego oka! Mówią: nie chwal dnia przed zachodem słońca, więc nic więcej nie napiszę.

Z miłym uczuciem uznałam, że nie będę ścigać pana tapicera o dotrzymanie opóźnionego terminu. Skoro w środę powiedział, że zupełnie nie jest gotowy, a sobota to termin pierwszy możliwy, lecz bardzo mało realny, wolałam nie drażnić już więcej ani jego telefonami, ani siebie niemiłymi rozmowami. Wracając po południu z bardzo kreatywnego spotkania, z bagażnikiem wypełnionym weekendowymi sprawunkami miałam poczucie, że oto kończy się dynamiczny, dobry tydzień. W głowie układały mi się zdania do kolejnych wpisów, trzech na raz i stenografowałam je pośpiesznie na czerwonym świetle (mam nadzieję, że uda mi się rozczytać i rozwinąć moje nagryzmolone skróty myślowe). W takim oto nastroju będąc usłyszałam dźwięk telefonu: “Halo? Mówi tapicer. Właśnie skończyłem pani foteliki.” Ha! Dawno nikt mnie tak nie zaskoczył, pozytywnie! Jechałam po nie tłumiąc w głowie drżącą myśl: “Wyszło źle, zniszczył tkaninę, będę płakać nad nimi”. I wtedy zobaczyłam je w głębi warsztatu. Uśmiech rozlał mi się po twarzy. Wyjęłam pieniądze i zapłaciłam. Usłyszałam: “Nie zobaczy ich pani najpierw?” Po głowie przemknęło mi: “Przecież widzę: są doskonałe! Raport spasowany idealnie, bliźniaczo; ślicznie napięta tkanina, równo nabite gwoździe tapicerskie…”

Przywiozłam, wstawiłam do pokoju i wtedy dopadła mnie nagła potrzeba zrobienia generalnych porządków na biblioteczce oraz w całym domu, bo przecież wyniesiony z pokoju fotel znalazł nowe miejsce, do którego zupełnie nie pasuje. Pokój, w którym wylądował, opuścił z kolei inny mebelek, który szybko zaanektowała córka, ale przecież on tam też całkiem nie pasuje… Sekundę później zmogło mnie takie zmęczenie, że zasnęłam z mocnym postanowieniem uładzenia całości w poniedziałek.armchait blue and white - homelikeilike.com


Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.

– Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –

Zapisz

Zapisz

Zapisz