Blue and white obsession w przedwiosennym świetle

Wracam do was z blue and white obsession. Udało mi się wykorzystać światło, które dzisiaj wypełniło mój dom. Oto mój prywatny biały ocean z kroplą błękitu.

Mam nadzieję, że tych kilka obrazków podziała na was odprężająco. Odkąd dopadała mnie obsesja dużej ilości bieli z małym dodatkiem błękitu, nosiłam się z zamiarem małej… zabawy. Postanowiłam poprzestawiać rzeczy, które mam w domu, tak, żebym miała w kadrze tylko biały i niebieski kolor. Właściwie bieli dookoła, we wszystkich pomieszczeniach, mam dość dużo, jest też niebieski, ale przecież nie tylko on.

Bawicie się czasami domem? Przestawiacie sprzęty dla zabawy, żeby spróbować nowych kombinacji albo żeby sobie tylko popatrzeć, a potem na nowo wszystko poodkładać na swoje (praktyczne) miejsce?

Zarzekałam się, że nie kupię nic z biało-niebieskiej wiosennej linii Zara Home? Yyy… żartowałam! No, ale sami powiedzcie: czyż te wieszaki nie są urocze i nie są po prostu… moje!?

Przy okazji, niniejszym właśnie nastąpiła prapremiera prezentacji mojego przedpokoju w nowej odsłonie. Już niedługo pokażę wam wszystko i opowiem dokładnie jak to ze lnem było, ale najpierw muszę w końcu opowiedzieć wam ze szczegółami o metamorfozie pokoju dziewczęcego i obiecuję, że jeśli nic nie pokrzyżuje moich planów, ten wpis ukaże się w najbliższą niedzielę.

Tymczasem wracam na szerokie białe wody. Blue and white obsession w kuchni.

O tym, że już prawie wiosna przekonuje mnie powrót słońca do mojej kuchni. Pisałam wam niemal rok temu, jak bardzo lubię wiosenny czas właśnie w tym pomieszczeniu. A przy okazji jeszcze mała refleksja: kiedyś wkleiłam zeszłoroczne zdjęcia kuchni na pewnym znanym forum wnętrzarskim w wątku poświęconym kuchniom właśnie. Kilka osób dość ostro zarzuciło mi wtedy, że pokazuję jakieś niedorzeczne kadry, na których w ogóle kuchni nie widać. Ech, gdyby złapanie pełnego kadru w mojej kuchni było możliwe… chętnie bym wam takowe pokazała, ale ona jest malutkim pomieszczeniem, więc i kadry ma malutkie.

Na koniec pokój dzienny, zwany salonem lub dużym pokojem.

Na półce leżą: biografia “Romy i Alain”, album ISLAND LIFE i album Lee Radziwiłł.

Obiecałam, że niedługo napiszę też o biblioteczce. Napiszę!

Zara Home kusi promocją. W sobotę cała kolekcja S/S ma być tańsza o 20%. I co teraz?


Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.

– Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –