Biurko IKEA na koralowych nogach – DIY

Ech, słabo mi idzie szybkie czarowanie. Gdybym była dobrą wróżką, Kopciuszek zestarzałby się czekając na swoją metamorfozę, zrezygnowany książę poślubiłby dziewczynę w kaloszach, a nie w szklanym pantofelku, a myszy pozostałyby na zawsze myszami, nie zaznawszy zaszczytu i radości bycia rączymi rumakami, ciągnącymi złotą karetę.

Pokój dziewczęcy zmienia się powolutku, co nie oznacza jednak, że nic mi się nie udało. Mam plan, mam trochę zakupów, mam przerobione krzesło. Pora na biurko.

Od początku wiedziałam, że chcę koralowe biurko. Nie miałam jedynie przekonania do koralowego blatu, bo bałam się, że taki kolor może być zbyt męczący dla wzroku, jednak to, że reszta ma być przemalowana na oranżową czerwień była przesądzona. Długo decydowałam się na sam mebel. Nie chciałam nic zbyt dużego (bo miejsca nie ma za dużo), z kolei blat musiał być na tyle pojemny, aby stwarzał wygodne warunki do nauki. Początkowo marzył mi się odnowiony antyk, szczególnie podobają mi się modele z poprzeczką w dole, między nogami, która mogłaby być wygodnym oparciem dla stóp dla młodej osóbki, ale koniec końców stanęło na ikeowskim Leksviku: lekko stylizowany kształt, wymiary w sam raz – nie za duże, nie za małe, wygodna duża szuflada. Biurko IKEA Leksvik ma jedną zasadniczą wadę: farba, którą jest pokryte, szybko się ściera, zwłaszcza na blacie, co widać już nawet na ekspozycji w sklepie. Ponieważ jednak i tak zamierzam w przyszłości pomalować blat na grafitowo, uznałam to za wadę drugorzędną.

Zaplanowałam, że na koralowo pomaluję wszystko oprócz blatu, a przeglądając inspiracje postanowiłam, że biurko będzie miało złote kopytka. Spójrzcie, taki niewielki zabieg, a ile dodaje uroku:

Kupiłam farbę do drewna z mieszalnika znanej firmy. Ponieważ jednak nie jestem zadowolona z jej efektu, nie będę się rozwodzić za bardzo na jej temat. Niemniej, sam kolor wyszedł zgodnie z oczekiwaniami. Najpierw nałożyłam farbę koralową, a następnie odmierzyłam wysokość “skarpetek”, nakleiłam taśmę malarską wokół nóg i pomalowałam końcówki złotą farbą Hammerite. Jest mocna i ma ładny kolor. Nic się z nią nie dzieje, nie zdrapuje się, nie odpryskuje. Tą samą farbą pomalowałam uchwyt. Czas na prezentację.

BYŁO

Before

JEST

After

Przy okazji, nad biurkiem, zgodnie z planem, zawisły półeczki (z IKEA), na wspornikach pomalowanych złotą farbą.

Tutaj użyłam Pozłoty Deco firmy Starwax, kolor bogate złoto, i też jestem z niej bardzo zadowolona. W porównaniu do Hammerite odcień złota jest lżejszy, bardziej błyszczący.

Resztkę sparyu do felg wykorzystałam do pozłocenia uchwytów przy koszu na śmieci oraz do ozdobienia z pewnością dobrze wam znanej osłonki, która pełni funkcję pojemniczka na kredki.

Kącik do nauki jest gotowy. Właścicielka jest zadowolona z efektu i ja także. Bardzo mi się podobają takie dziewczęce biurka i miejsca do pracy. Zostawię tu jeszcze kilka inspiracji, może komuś z was się przydadzą.

* * *


Źródło zdjęć: Pnterest