American style – Estée Lauder

Nie jestem fanatyczką kosmetyków ani zabiegów beauty i długo się zastanawiałam, czy wpis o kosmetykach powinien pojawić się na moim blogu. W końcu uznałam, że jednak wolno mi raz na jakiś czas napisać o kremach i cieniach do oczu. Zwłaszcza, że już wkrótce zamierzam wszystko spiąć ładną klamrą w całość.

Powstanie mojego bloga zbiegło się w czasie z inauguracją długo wyczekiwanego sklepu internetowego Estée Lauder w Polsce (wybaczcie to nieskromne zestawienie). Wiadomość o tym, że nie będę już musiała głodnym okiem patrzeć na amerykańską witrynę EL, sprawiła mi prawdziwą radość, bo używam tych kosmetyków od kilku lat i bardzo je lubię.

Zanim wybrałam sobie ulubiony krem tej marki, przetestowałam na próbkach chyba wszystkie możliwe. Jak do tej pory, najbardziej jestem zadowolona z działania Advanced Time Zone (wcześniej Time Zone). To pierwszy krem, po którym widzę to magiczne działanie, o którym mówią w reklamach – ha! ha! ha!

Drugim kosmetykiem Estée Lauder, który bardzo lubię, jest DayWear BB Anti Oxidant Beauty Benefit Creme Krem nawilżająco-upiększająco-ochronny SPF 35, łączący w sobie zalety lekkiego podkładu z kremem nawilżającym. Nie tworzy maski na twarzy, ma orzeźwiający zapach. Lubię go używać wiosną (latem wszelkiego rodzaju podkłady bardzo mi przeszkadzają, z kolei na zimę jest zbyt “chłodny”).

Nie będę ukrywać, lubię te produkty nie tylko za ich jakość kosmetyczną. Przepadam za merchandisingiem Estée Lauder! Uwielbiam opakowania tej marki! Są kobiece, przyjemne dla oka, miło je wziąć do ręki. Lubię je mieć porozstawiane w łazience, na toaletce, lubię je mieć w torebce. Ich stylistyka najlepiej reprezentuje to, co lubię w amerykańskim stylu, oraz to, co biorę z amerykańskiego stylu – radosne zestawienia rozświetlonych, jasnych kolorów ze złotem, stonowana, ale zdecydowana elegancja. Lubię, bo mi pieszczą oko.

Mocno się zastanawiałam, czy nowo otwarty sklep internetowy będzie atrakcyjny cenowo, cicho liczyłam na to, że ceny będą niższe niż w sieciowych drogeriach. Nie są one może rewelacyjne, ale to, co mnie przekonuje, to nareszcie swobodny dostęp do próbek i bonusów, które – nie ukrywajmy – do tej pory przechodziły i mnie, i innym klientkom często koło nosa za sprawą samowolnych podziałów dokonywanych w drogeriach. Czyż nie?

Zestaw promocyjny Estée Lauder

Zestaw promocyjny Estée Lauder

Tym chętniej skorzystałam z pierwszej promocji, w ramach której do zakupów dostałam gratis kosmetyczkę pełną miniaturek. Piękne opakowania, radosne kolory, świetna kosmetyczka – pakowna i porządnie wykonana. Lubię takie zakupy! Jako produkty główne wybrałam m.in. nowość – Emulsję do demakijażu do wrażliwej skóry Verite Light Lotion i krem ochronny do opalania Bronze Goddess Krem do twarzy SPF30.

Emulsja do demakijażu do wrażliwej skóry Verite Light Lotion Estée Lauder

Emulsja do demakijażu do wrażliwej skóry Verite Light Lotion Estée Lauder

Estée Lauder Bronze Goddess

Polecam krem do opalania do twarzy Estée Lauder Bronze Goddess. Pod południowym słońcem sprawdził się doskonale!

Nie mam zastrzeżeń! Kosmetyki mnie nie uczulają, są delikatne. Krem do opalania ma przyjemną konsystencję, nie natłuszcza twarzy, nie obciąża skóry, a jednak chroni. Jego wklepywanie na plaży było prawdziwą przyjemnością!

Moje wrażenia po pierwszych zakupach internetowych są w pełni pozytywne.

A wy? Macie doświadczenia z tymi kosmetykami? Dobre? Złe?


Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś też swoich znajomych, bardzo lubię gości!