Alchemia, czyli jak wyczarować złoto

Bohaterem dzisiejszej opowiastki będzie stary wazonik. Znacie go. Myślę, że większość z was widziała taki, lub bardzo podobny, w swoim domu rodzinnym albo u babci czy cioci. Mosiężny indyjski wazonik, ot takie tam byle co, spatynowany, bez połysku, bez uroku i bez klasy. Nadszedł jego czas. Na jego przykładzie pokażę wam, jak wyczarować złoto.

Ale są też tacy, którzy mosiądz kochają od zawsze i są tej miłości wierni. Tak, piszę o Barbe Cue. To ona zwróciła moją uwagę na ten metal, przy czym o ile uznaję szczerze piękno art deco, o tyle sama od niego stronię, ponieważ, moim zdaniem, jest przepełnione dziwnym smutkiem, nie umiem tego wyjaśnić, ale też i nic nie poradzę, że secesja (czarująca, powabna), sprowadza na mnie melancholię.

Podobnie patyna na mosiądzu nie przyspiesza bicia mojego serca. I wiecie co? Może to śmieszne, ale ja nie wiedziałam, że mosiądz daje się czyścić! Myślałam, że raz poszarzały zostaje taki do końca, a polerować daje się tylko srebro i platery. Jakie było moje zdziwienie, gdy po raz pierwszy postanowiłam wyszorować mosiądz. Tak! Błyszczący mosiądz to jest to!

Nie brakuje go zresztą w najnowszych kolekcjach sklepów wnętrzarskich. Zara Home jak zwykle gwarantuje mocne, pozytywne wrażenia. Widzieliście już ich biało-złotą serię? Znajdziecie w niej niejeden artykuł z czystego mosiądzu, pięknie błyszczącego mosiądzu!

Zachęcona mosiężną fascynacją Barbe Cue, tym razem w ramach mojej wakacyjnej rundki po targach staroci skupiłam się właśnie na tym metalu. A także po raz kolejny stanęłam przed zaśniedziałymi wazonikami w domu mojej mamy. Westchnęłam i powiedziałam sobie w myślach: No dobra, daję wam szansę. Z polowania wróciłam ze smukłym świecznikiem, masywną, prostą cukiernicą i ogromną amforą, tak brudną, jakby wynoszono nią gnój ze stajni Augiasza. Chyba serce mi podpowiedziało, że jest mosiężna, bo była tak brązowa i zalepiona, ze chwilami naprawdę powątpiewałam w to, co mi się ukaże po myciu. Poza tym, słowo mycie nie jest w tym przypadku właściwym określeniem. To było ciężkie, długie szorowanie. Najlepsze efekty dawała pasta do czyszczenia stali nierdzewnej. Ale jednocześnie była tak agresywna, że amfora zaczęła tracić złoty kolor i miejscami zrobiła się czerwonawa, miedziana (ponieważ mosiądz to stop cynku i miedzi). Na amforze wypróbowałam wszystkich możliwych środków do czyszczenia mosiądzu, jakie wspólnie z Barbe odkryłyśmy w necie (za wyjątkiem keczupu). Po dwóch dniach szorowania z brązowego straszydła zrobiłam złotą, barokową niemal pięknotę. Niestety, szybko zaczęła znowu łapać plamy patyny, więc prawdopodobnie będę musiała ją wyczyścić jeszcze raz i zabezpieczyć. Na zdjęciu, które wam pokażę, stan BEFORE jest stanem po wstępnym myciu. Jak zwykle nie byłam na tyle zapobiegliwa i twarda, żeby zrobić zdjęcie z samych początków walki. Nie umiem tego wyjaśnić. Zdarza mi się to przy każdej metamorfozie. Stan sprzed zmian za każdym razem jest dla mnie tak odpychający, że nawet nie potrafię tego fotografować.

czyszczenie mosiądzu - homelikeilike.com

Na szczęście cały proces czyszczenia mosiądzu udało mi się przedstawić na przykładzie wspomnianego już wazonika. Jego stan sprzed przemiany nie był taki zły. Był po prostu nieciekawy. A po co wam to wszystko piszę? Jeżeli najdzie was przemożna ochota ozłocenia sobie życia, zanim wydacie kolejne pieniądze, zabawcie się w alchemików i spróbujcie wyczarować złoto. To wcale nie takie trudne. A efekty mogą być całkiem, całkiem…

jak wyczarować złoto - homelikeilike.com

  1. Stary zapuszczony wazonik.
  2. Butelka octu, w której za chwilę zostanie wykąpany.
  3. Ocet śmierdzi niemożebnie, więc żeby ograniczyć jego ilość, owijam wazonik w ściereczkę mocno nasączoną cieczą i pozostawiam w garnuszku przez klika minut. Nie za długo, żeby wazonik nie zrobił się miedziany. Przy okazji zyskuje również garnuszek, bo po zakończeniu operacji nabiera świeżości.
  4. Wazonik po kąpieli w occie. Jest jeszcze troszkę plamek, dlatego
  5. Czyszczę go jeszcze mleczkiem do czyszczenia stali. Daję niewielką ilość środka i robię to szybko, żeby nie zniszczyć złotej barwy.
  6. Na ręczniku papierowym, którego używam do czyszczenia, zostaje czarny osad, natomiast wazonik nabiera ostatecznego połysku. Na zakończenie myję go koniecznie ciepłą wodą i płynem do mycia naczyń i osuszam.

OTO ZDJĘCIE FINAŁOWE:

cleaning brass - homelikeilike.com

Jak nowy, prawda? Chociaż zdania są podzielone, natłuściłam wyczyszczony wazonik oliwą. Ponoć zabezpieczy go przed szybkim ponownym pokrywaniem się patyną.

Także dla zachęty zostawiam wam zdjęcia aranżacji na mojej nowej konsolce z firmy Ideeen. Tylko ona, zeberka i książka “In the city” są świeżym zakupem, cała reszta to efekt mojego polowania: świecznik, szklane puzderko z mosiężną obręczą i biało-niebieski wazon, nawet muszle to znaleziska z targu staroci, wazonik mam od czasów prehistorycznych (czytaj: pamięta moją maturę), książka o Lee Radziwiłł pochodzi z drugiej ręki, kupiona na Allegro. I jeszcze jeden trik: hosta z mojego ogrodu, udająca egzotyczne liście. (O tym, jak sobie zrobić obrazek z gorgonią, też kiedyś pisałam)

Konsola Ideeen - homelikeilike.com

Kinkiet, konsolka od Ideeen, książka “In the city” to nowe zakupy. Cała reszta to znaleziska, starocie i DIY. Funkia udaje egzotyczne liście. 4:6 dla kreatywności. Chyba niezły wynik, jak sądzicie?

console Ideeen - homelikeilike.com

marble Ideeen - homelikeilike.com

hamptons style - homelikeilike.com

brass - homelikeilike.com

blue and white - homelikeilike.com

* * *

A dla wszystkich, którzy mają ochotę wypróbować alchemicznych sztuczek, poradnik i wyniki testów na kilku innych środkach do czyszczenia, prosto od nieocenionej Barbe Cue. Ona wie, jak i z czego wyczarować złoto!. Zostawiam was teraz z lekturą jej tekstu.

Mosiądz oczami Barbe Cue

No tak, mam w domu wiele rzeczy z mosiądzu. A ponieważ nie lubię zbyt łatwych rozwiązań (oraz plastikowego połysku lakieru), ogromna większość to rzeczy z mosiądzu nielakierowanego. Jest coś fascynującego w obserwowaniu, jak błyszczące i jasne złoto nabiera rumieńców i patyny. A kiedy już się napatrzę, biorę się za polerowanie i cała zabawa zaczyna się od początku.

Niedawno znalazłam na internetowej aukcji prawdziwą perełkę. Co ja mówię, jaką perełkę! Diament! Niepozorny wazonik, z ledwo widocznym na zdjęciach grawerunkiem.

barbe-cue@gazeta.pl - brass

mosiądz barbe

Pod brudem i śniedzią krył się rarytas – wyrób angielskiej manufaktury z lat 20-30. XX wieku, na zagranicznych aukcjach osiągający co najmniej dziesięciokrotność ceny, którą ja zapłaciłam. Przy okazji jego czyszczenia postanowiłam sprawdzić skuteczność trzech specyfików, które akurat miałam pod ręką: (1) ocet winny 6% (tylko taki miałam w domu; można użyć też zwykłego, spirytusowego, który jest mocniejszy, więc będzie działał intensywniej), (2) Starwax – środek do czyszczenia miedzi, mosiądzu i brązu (w postaci emulsji), (3) Starwax – pasta polerska do metalu.

czyszczenie mosiądzu - barbe-cue

(1) Ocet winny. Bawełnianą szmatkę nasączyłam porządnie octem i cały dzbanuszek zawinęłam w torebkę foliową, żeby nie wysychał i oczywiście żeby nie śmierdział. W takim opatrunku poleżał prawie godzinę. Z pewnością nie jest to błyskawiczna metoda czyszczenia, ale za to bez wyrzutów sumienia można w tym czasie wypić filiżankę dobrej kawy. Po zdjęciu szmatki w pierwszej chwili potężne rozczarowanie – żadnej, ale to absolutnie żadnej zmiany w wyglądzie wazonika! Ale kiedy chciałam wytrzeć ocet, okazało się, że bez najmniejszego wysiłku cały brud w magiczny sposób schodzi. Efekt: piękny, błyszczący mosiądz, bez potrzeby szorowania i polerowania. Na koniec oczywiście trzeba spłukać ciepłą wodą.

jak wyczarować złoto - barbe cue

(2) Emulsja Starwax. Emulsja, jak to emulsja – jest raczej rzadka, spływa i ciężko nałożyć słuszną porcję. Po kilku minutach od nałożenia dość dobrze schodzą zabrudzenia, ale trzeba nieźle się namachać szmatką, żeby uzyskać efekt polerowanego mosiądzu.

barbe-cue@gazeta.pl - czyszczenie mosiądzu

(3) Pasta Starwax. Konsystencja niezbyt gęsta (przed użyciem należy pastę porządnie wymieszać), ale nie spływa. Podobnie jak w przypadku emulsji, odczekałam kilka minut i przepolerowałam bawełnianą szmatką. Zabrudzenia schodzą szybciej i dokładniej, niż po użyciu emulsji, a mosiądz pięknie błyszczy.

pasta starwax - barbe cue

Wnioski: Wszystkie trzy preparaty świetnie sobie poradziły z wyczyszczeniem bardzo dużych zabrudzeń, ale w każdym przypadku uzyskanie tego efektu wymagało albo więcej czasu, albo więcej pracy. Gdyby nie to, że jestem niecierpliwa i lubię szybko widzieć efekty, pewnie pozostałabym przy occie, który – kiedy już rozmiękczy osad – usuwa brud jednym machnięciem ściereczki. Ale nie poradzę nic na to, że po prostu lubię raz na jakiś porządnie się zmęczyć przy polerowaniu mosiężnych różności. Czyszczenie wazonika dokończyłam zatem przy pomocy pasty polerskiej. A potem nie mogłam oderwać wzroku!

mosiężny wazon - barbe-cue@gazeta.pl


Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.

Wpis powstał z udziałem Barbe Cue – nieocenionej miłośniczki mosiądzu i rzeczy pięknych.

– Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz