obiad bialo-czerwony

11 listopada – ciepły i radosny dzień

Drogie Polki i Drodzy Polacy, a także Ty, gościu z zamorskich krain, życzę Wam radosnego 11 listopada – to dzień Narodowego Święta Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej i Dzień Świętego Marcina. Zapraszam Was na uroczysty #obiadbiałoczerwony.

Ponieważ na Świętego Marcina najlepsza gęsina, poczęstujcie się pieczoną gęsią, którą przygotowała dla Was Agnieszka Michalska-Rajch, tłumaczka języka włoskiego i francuskiego, moja koleżanka po fachu.

Gęś na Święto Niepodległości…
Powinnam zacząć tę opowieść od pewnego zdarzenia, które miało miejsce prawie siedemdziesiąt lat temu. Dwóch młodych chłopaków tuż po wojnie znalazło się, 11 listopada właśnie, w domu pewnej dystyngowanej pani, która podała na obiad gęś. W środku tygodnia, w dzień roboczy. Zdumieni wystawnością posiłku w siermiężnej powojennej Polsce chłopcy zapytali o okazję. Gospodyni wyjaśniła im, że na Święto Niepodległości zawsze piecze gęś… Oraz, że właśnie jest Święto Niepodległości…
Zaczęłam piec gęsi na 11 listopada kilka albo i kilkanaście lat temu. Powiedzmy sobie szczerze – nie od razu ze spektakularnym sukcesem. Gęś jest kapryśna we współpracy, trzeba się jej nauczyć, poznać jej walory i przede wszystkim podchodzić do niej z szacunkiem. Dobrze traktowana, odwzajemni się głębokim, bogatym smakiem, feerią zapachów i pięknym wyglądem. Otoczona jabłkami, w towarzystwie pieczonych ziemniaków i koniecznie borówek, „zrobi stół” i nasyci wszystkie zmysły biesiadników. Jej smak z pewnością podkreśli przyzwoite czerwone wino, raczej ciężkie, z wyczuwalną nutą czerwonych owoców.
Jako królowa stołu gęś nie znosi konkurencji, stąd też nie polecałabym poprzedzania jej jakimikolwiek zupami. W swojej łaskawości gęś będzie tolerować wyłącznie jakąś lekką przystawkę, a po zejściu ze sceny delikatny, najlepiej mocno czekoladowy i raczej symboliczny w ilości deser.
Dlaczego 11 listopada akurat gęś? Z paru powodów: bo kojarzy się z tradycyjną kuchnią polską, bo doskonale komponuje się z późnojesienną aurą i bo jest smakowita, odświętna i efektowna. Oraz doskonale pasują do niej polskie pieczone jabłka. W formie farszu i obok.
Wymaga oczywiście sporo pracy, bo najlepsza wychodzi po długim (nawet ośmiogodzinnym) pieczeniu. Mam do gęsi sentyment, piekę ją zresztą także na święta, ale to w Święto Niepodległości właśnie, jedząc gęś, mój ojciec zawsze opowiada, jak to po wojnie, młodym i wygłodniałym chłopakiem będąc, 11 listopada znalazł się przypadkowo na proszonym obiedzie u pewnej dystyngowanej pani…

Po tak wyśmienitym daniu mogę Wam jedynie podać na deser klika zdjęć z mojego świątecznego stołu. Wszystkiego najlepszego! Niech się święci 11 listopada!

11 listopada - homelikeilike.com

11 listopada - homelikeilike.com

11 listopada - homelikeilike.com

Pierś z gęsi w jabłkach i żurawinie

11 listopada - homelikeilike.com

Jabłkowe róże

11 listopada - homelikeilike.com

11 listopada - homelikeilike.com

11 listopada - homelikeilike.com

11 listopada - homelikeilike.com

11 listopada - homelikeilike.com

11 listopada - homelikeilike.com

Na Świętego Marcina najlepsza gęsina!

11 listopada - homelikeilike.com

Krem z mascarpone i śmietany z malinami.


Serdecznie dziękuję mojej Mamie, bez której nie przygotowałabym dzisiaj wszystkiego tak sprawnie.

 


Zdjęcia oznaczone moim logo zostały wykonane przeze mnie i wraz z publikowanymi przeze mnie tekstami są chronione prawami autorskimi.

– Jest mi miło, że czytasz mojego bloga.

Zaproś swoich znajomych, lubię gości! –

 

  • Iza

    Udało się i było biało czerwono 🙂 Różyczki pięknie wyglądają, krem z mascarpone z pewnością przepyszny, ale gęś przebiła chyba wszystko. 😀 Życzę spokojnego popołudnia. My jesteśmy po przemarszu z lampionami (wczoraj późnym wieczorem), a dzisiaj idziemy na koncert jesienny. Poza tym to także święto Bartłomieja – imiennika naszego starszego syna. 🙂

    • Bardzo bym chciała zobaczyć taki pochód z lampionami, musi być niezwykle malowniczy. Również bardzo serdecznie was pozdrawiam!

      • Iza

        Faktycznie. 🙂 Na ten czas wyłączone były wszystkie uliczne latarnie, bo według tradycji to światło niesione przez dzieci miało rozjaśniać mrok. Teraz radzą sobie tak, że trasa pochodu wytyczona jest bocznymi drogami. Dzieci cały czas śpiewają. Przed domami stoją wystawione przez ludzi lampiony, niektórzy dołączają do pochodu. Na koniec pod szkołą są jeszcze śpiewy gorący napój i coś słodkiego. 🙂 Pisałam kiedyś o tym u siebie, ale nie mam zbyt wielu zdjęć, bo w takich ciemnościach to wielka sztuka aby któreś wyszło. 🙂 Ale jest nastrój – to się pamięta. 🙂

  • krystyna

    jesteeeeeeeeeś wspaniała Luizo…..
    ja , inaczej niż planowałam , świętowałam ten dzień, ale również wspaniale – z moją córcią
    miała być gęś ,ale było co innego….ale dzięki tobie mam wrażenie, że tworzy się większa świadomość narodowa…tak trzymaj……. JESTEŚ WIELKA LUI..

    • Dziękuję ci. Najwidoczniej nasilenie emocji i ostatnich wydażeń nadwyrężyło mi widzenie. Przepraszam, że odpowiadam dopiero teraz. Dziękuję tobie i wszystkim za udział w „akcji” 🙂

  • Catti

    i u mnie się udało….
    były piersi z gęsi i piersi z kaczki pieczone na jabłkach, ale zdecydowanie wygrała gęś 🙂
    była przepyszna z ziemniakami i czerwoną gotowaną kapustą (z goździkami i miodem) …. a na deser biała Pavlova z malinami i malinowym musem…
    stół biało-czerwony i takiż wianek na drzwiach witał moich gości…
    to był bardzo fajny świąteczny obiad i świąteczny dzień

    nic, tylko wypada mi podziękować…
    Dzięki Lui 🙂

    • Ania

      Catti, pięknie!! 🙂

      • Aniu, kimkolwiek jesteś, dziękuję ci za otwarcie oczu! Catti! Najmocniej cię przepraszam, nie wiem, co mi się stało! Twój wianek jest piękny! Podobnie jak cała aranżacja. Wianek jednak zdecydowanie wygrywa!

  • Luiza cudnie 🙂

    • (p.s. I nie chcę nic mówić, ale znów mój jeden komentarz się nie dodał :()

      • Nie wiem, co z tymi komentarzami… A za pochwały, dziękuję! <3

  • Lui, to wspaniała inicjatywa <3 Mam nadzieję, że będzie się szerzyć i pączkować, a za rok dołączą do Ciebie tysiące, a w kolejnych latach miliony. Ja wiedziałam, że w tym roku nie mam szans na taki obiad. Ale za rok… stanę na głowie 😉
    Jestem z Ciebie dumna <3 :*

  • Luiza, te różyczki z jabłek mnie zamordowły. Jak mogłaś kobieto?
    Pięknie to wszystko wymyśliłaś, u mnie niestety zbyt wielu zdjeć sie nie dało zrobić, tak szybko wszystko zostało zjedzone 🙁

  • Ta pieczona gęś wygląda obłędnie! 🙂

    • Muszę przyznać, że wyszła smacznie, chociaż improwizowałam – na noc namoczyłam w czerwonym winie natartą przyprawami pierś, następnego dnia zesmażyłam tłuszcz i udusiłam w jabłkach i surowej żurawinie.

  • Cudownie to wszystko wyszło! Stół pięknie nakryty w biało-czerwonych barwach. Gęś wygląda tak smakowicie, że na jej widok zrobiłam się po prostu głodna! I deser – pychotka 🙂 Jeszcze raz gratuluję inicjatywy szerzenia naszego święta w sposób inny niż bójki i przepychanki!

  • Już nie będę się powtarzać, wszystko przecież wiesz. <3

  • Wyszło dostojnie! I czuć przez monitor te zapachy… wspaniale! Gratuluje pomysłu i realizacji 🙂 (y)

  • Pingback: Obiad biało-czerwony listopadowy. -()

  • Pingback: Notatnik na przepisy - Home like I like()